Rzeszów stanął w miejscu. Dzisiejsze popołudnie to prawdziwy sprawdzian dla nerwów każdego, kto zdecydował się na podróż przez centrum miasta. 10 lutego zbiegły się ze sobą najgorsze możliwe scenariusze: klasyczny szczyt komunikacyjny i seria groźnych zdarzeń drogowych, które zamieniły główne arterie w parkingi pod gołym niebem. Od zablokowanej alei Batalionów Chłopskich po zakorkowaną aleję Kopisto – stolica Podkarpacia walczy dziś z komunikacyjnym zawałem, a czas przejazdu między dzielnicami wydłuża się w nieskończoność.
Utrudnienia na alei Kopisto
Tuż przed godziną 14:00 na alei Kopisto doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych. Kolizja miała miejsce w kierunku alei Rejtana, co błyskawicznie sparaliżowało ruch w tej części miasta. Korek ciągnie się już od skrzyżowania z ulicą Podwisłocze – kierowcy muszą liczyć się ze sporymi opóźnieniami.
Wypadek na alei Batalionów Chłopskich
Utrudnienia na alei Batalionów Chłopskich. Tuż przed skrzyżowaniem z ulicą Langiewicza doszło do groźnego zdarzenia z udziałem dwóch samochodów osobowych. W wyniku wypadku zablokowany został lewy pas ruchu, co błyskawicznie doprowadziło do powstania dużych zatorów. Kierowcy jadący w tym kierunku muszą liczyć się ze znacznymi opóźnieniami – korek stale rośnie.
Korki na alei Niepodległości
Komunikacyjne problemy nie omijają również alei Niepodległości. Jak informują nas kierowcy, w tym rejonie doszło do nagłych utrudnień, które błyskawicznie odbiły się na płynności ruchu. Cyfrowe mapy w całym sektorze „świecą się na czerwono”, co jasno wskazuje na potężny zator. Przejazd przez tę część miasta zajmuje obecnie znacznie więcej czasu niż zwykle.
Komentarze (0)