Rzeszowscy kierowcy przechodzą dzisiaj prawdziwy test cierpliwości i refleksu. Na jednym z kluczowych skrzyżowań w mieście doszło do poważnej awarii sygnalizacji świetlnej, co zmieniło płynny ruch w drogowy chaos. Wyjechanie z podporządkowanych ulic graniczy obecnie z cudem, a każda próba włączenia się do ruchu wymaga od zmotoryzowanych stalowych nerwów i sporej dawki uprzejmości ze strony innych uczestników drogi.
Kluczowe skrzyżowanie w centrum miasta
Kluczowe skrzyżowanie w sercu Rzeszowa sparaliżowane. Awaria sygnalizacji u zbiegu ulic Szopena, Kilara oraz wjazdu na Most Zamkowy przez Aleję Kopisto stała się prawdziwym testem dla kierowców. W jednym z najbardziej obciążonych punktów miasta zgasły światła, co błyskawicznie zmieniło płynny przejazd w drogowy chaos.
Kierowcy poirytowani
O ile kierowcy poruszający się na wprost od Alei Kopisto lub wjeżdżający na Most Zamkowy znajdują się na drodze z pierwszeństwem i przejeżdżają płynnie, o tyle dla pozostałych uczestników ruchu sytuacja jest dramatyczna. Prawdziwe schody zaczynają się dla tych, którzy próbują wyjechać z ulicy Szopena lub skręcić z ulicy Kilara. Włączenie się do głównego potoku aut przy obecnym natężeniu ruchu graniczy z cudem, a brak świateł sprawia, że kierowcy z dróg podporządkowanych utykają w długich kolejkach, czekając na choćby chwilę zawahania lub gest uprzejmości ze strony innych zmotoryzowanych.
To jest jakaś totalna partyzantka! Jadący od Kopisto suną jeden za drugim, jakby w ogóle nie widzieli, że my tu stoimy i kwitniemy
- mówi zdenerwowany kierowca.
Niewidzialni piesi
Brak działającej sygnalizacji to nie tylko problem zmotoryzowanych, ale i ogromne zagrożenie dla tych najbardziej bezbronnych. Piesi na skrzyżowaniu ulic Szopena i Kilara stali się dziś niemal niewidzialni. Próba przejścia przez oznakowane pasy przypomina grę losową – wielu kierowców, skupionych na walce o miejsce w korku, zdaje się zupełnie nie dostrzegać osób oczekujących na krawężniku. Samochody mkną jeden za drugim, ignorując pieszych, dla których sforsowanie jezdni bez wsparcia zielonego światła stało się barierą niemal nie do pokonania.
Komentarze (0)