Makabryczne odkrycie w Lutoryżu wstrząsnęło całym regionem. Podczas prac ziemnych na terenie jednej z posesji wykopali ludzkie szczątki, co natychmiast postawiło na nogi wszystkie służby. W toku intensywnego śledztwa zabezpieczono klikadziesiąt płodów oraz masowe ilości niebezpiecznych odpadów medycznych. Policja i prokuratura szybko wpadły na trop podejrzanej, a portalowi "Fakt"udało się poznać kulisy zatrzymania 57-letniej lekarki patomorfolog, do której w przeszłości należała ta działka. Kobieta została ujęta przez funkcjonariuszy w Zamościu i usłyszała już pierwsze zarzuty.
Prokuratura Rejonowa w Rzeszowie została w dniu 10 czerwca 2026 r. powiadomiona o ujawnieniu na terenie jednej z posesji w miejscowości Lutoryż znacznych ilości przedmiotów stanowiących odpady medyczne, w tym głównie bloczków parafinowych oraz szkiełek mikroskopowych
- przekazywał 12 czerwca Krzysztof Ciechanowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Straszne odkrycie podczas prac ziemnych
Jak wynika z dotychczasowych ustaleń Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie makabrycznego odkrycia dokonano podczas rutynowych prac ziemnych prowadzonych na terenie prywatnej posesji. Wśród porzuconych tam niebezpiecznych odpadów odnaleziono ludzki płód oraz liczne szczątki i fragmenty, które mogły stanowić płody we wczesnej fazie rozwoju. Wezwani na miejsce zdarzenia biegli lekarze jednoznacznie potwierdzili, że zabezpieczony materiał to szczątki ludzkie. Śledczy szybko ustalili również strukturę własnościową nieruchomości – obecni właściciele nabyli tę działkę od kobiety wykonującej zawód lekarza patomorfologa, co natychmiast stało się kluczowym wątkiem w prowadzonym śledztwie.
Zatrzymanie 57-letniej lekarki
Kulisy zatrzymania lekarki ujawnił portal „Fakt”. Jak przekazuje portal, policjanci wkroczyli do akcji w piątkowy poranek, 12 czerwca, dokładnie o godzinie 6:35, zatrzymując kobietę w zlokalizowanym w centrum Zamościa hotelu Carskie Koszary. Choć 57-latka realizowała już wcześniejsze wezwania i doskonale wiedziała, że organy ścigania depczą jej po piętach, to właśnie tam dosięgło jej oficjalne nakazanie prokuratorskie.
Jak przekazał dziennikarzom "Faktu" prokurator Krzysztof Ciechanowski, zachowanie kobiety nie wskazywało na jakąkolwiek próbę ucieczki czy ukrywania się przed wymiarem sprawiedliwości. Z ustaleń portalu wynika, że 57-letnia lekarka od dłuższego czasu była aktywna zawodowo w kilku różnych podmiotach leczniczych, świadcząc usługi medyczne nie tylko w województwie Podkarpackim, ale również na obszarze Zamościa w województwie Lubelskim.
Prokuratura ucina spekulacje o nielegalnych aborcjach
Prok. Krzysztof Ciechanowski podkreśla, że na obecnym etapie nic nie wskazuje na to, by sprawa miała związek z nielegalnym przerywaniem ciąży. — Nie ma na to żadnych dowodów — podkreśla.
Jak tłumaczy, zatrzymana wykonywała zawód lekarza patomorfologa, czyli specjalisty zajmującego się badaniem tkanek i szczątków ludzkich. W ramach swojej pracy wykonywała również badania i czynności na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych dla placówek medycznych.
Komentarze (0)