reklama

Studniówki rozpoczęte! Ile za bal zapłacą rzeszowscy maturzyści? Ceny zwalają z nóg

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Studniówki rozpoczęte! Ile za bal zapłacą rzeszowscy maturzyści? Ceny zwalają z nóg - Zdjęcie główne
Autor: Bogdan Wąsacz | Opis: Ceny balów studniówkowych zwalają z nóg

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościSezon studniówkowy zbliża się wielkimi krokami, a część maturzystów ma już ten bal za sobą. Choć studniówka od lat uchodzi za jedno z najważniejszych wydarzeń w szkolnym życiu, dziś coraz częściej mówi się o niej nie tylko w kontekście tradycji i zabawy, ale przede wszystkim… cen, które potrafią zwalić z nóg. Jeszcze kilka lat temu koszt „talerzyka” oscylował wokół 200 zł. Dziś to już w wielu szkołach przeszłość. Przeciętny maturzysta musi zapłacić ponad 300 zł za siebie i podobną kwotę za osobę towarzyszącą. W Rzeszowie uczniowie ZS1 – Technikum nr 1 oraz VI Liceum Ogólnokształcącego zapłacą dokładnie 330 zł za maturzystę, a 280 zł za osobę towarzyszącą. To i tak nie jest rekord. W innych szkołach na Podkarpaciu ceny sięgają nawet 470 zł za jeden „talerzyk”. Dla wielu rodzin to już poważny wydatek, zwłaszcza że sam bilet na bal to dopiero początek listy kosztów. Sukienka, garnitur i cała reszta Do ceny studniówki dochodzą bowiem kolejne, często znacznie wyższe wydatki. Elegancki strój to podstawa – garnitur, koszula i buty w przypadku chłopców, a u dziewcząt sukienka, obuwie, dodatki. Wiele maturzystek decyduje się także na profesjonalny makijaż i fryzurę, co oznacza kolejne kilkaset złotych. Często trzeba też doliczyć transport, zwłaszcza jeśli bal odbywa się poza miastem. W efekcie całkowity koszt studniówki potrafi sięgnąć nawet 3000 zł. To kwota, która dla wielu rodzin jest ogromnym obciążeniem. Czy rodzice są gotowi? Pojawia się więc pytanie: czy rodzice są przygotowani na taki wydatek? Przy rosnących kosztach życia, inflacji i codziennych rachunkach studniówka coraz częściej staje się finansowym wyzwaniem, a nie tylko radosnym wydarzeniem. Choć nikt nie chce odbierać młodym ludziom tego wyjątkowego wieczoru, coraz głośniej mówi się o tym, że ceny wymykają się spod kontroli. Dla maturzystów to „bal życia”. Dla wielu rodziców – niestety – prawdziwa masakra dla portfela.
reklama

Sezon studniówkowy zbliża się wielkimi krokami, a część maturzystów ma już ten bal za sobą. Choć studniówka od lat uchodzi za jedno z najważniejszych wydarzeń w szkolnym życiu, dziś coraz częściej mówi się o niej nie tylko w kontekście tradycji i zabawy, ale przede wszystkim… cen, które potrafią zwalić z nóg.

Blisko 500 zł za talerzyk?

Jeszcze kilka lat temu koszt „talerzyka” oscylował wokół 200 zł. Dziś to już w wielu szkołach przeszłość. Przeciętny maturzysta musi zapłacić ponad 300 zł za siebie i podobną kwotę za osobę towarzyszącą. W Rzeszowie uczniowie ZS1 – Technikum nr 1 oraz VI Liceum Ogólnokształcącego zapłacą dokładnie 330 zł za maturzystę, a 280 zł za osobę towarzyszącą. To i tak nie jest rekord.

reklama

W innych szkołach na Podkarpaciu ceny sięgają nawet 470 zł za jeden „talerzyk”. Dla wielu rodzin to już poważny wydatek, zwłaszcza że sam bilet na bal to dopiero początek listy kosztów.

Studniówkę mamy w zamku. Doładnie w Łańcucie, więc pewnie stąd taka cena. Do tego cała reszta. Na spokojnie pójdzie przynajmniej 3 tysiące. To przesada

- mówi Martyna, tegoroczna maturzystka.

Sukienka, garnitur i cała reszta

Do ceny studniówki dochodzą kolejne, często znacznie wyższe wydatki. Elegancki strój to podstawa – garnitur, koszula i buty w przypadku chłopców, a u dziewcząt sukienka, obuwie, dodatki. Wiele maturzystek decyduje się także na profesjonalny makijaż i fryzurę, co oznacza kolejne kilkaset złotych. Często trzeba też doliczyć transport, zwłaszcza jeśli bal odbywa się poza miastem.

W efekcie całkowity koszt studniówki potrafi sięgnąć nawet 3000 zł. To kwota, która dla wielu rodzin jest ogromnym obciążeniem.

reklama

Czy rodzice są gotowi?

Pojawia się więc pytanie: czy rodzice są przygotowani na taki wydatek? Przy rosnących kosztach życia i codziennych rachunkach studniówka coraz częściej staje się finansowym wyzwaniem, a nie tylko radosnym wydarzeniem. Choć nikt nie chce odbierać młodym ludziom tego wyjątkowego wieczoru, coraz głośniej mówi się o tym, że ceny wymykają się spod kontroli.

Córka miała studniówkę dwa lata temu. Ceny były podobne, ale troche niższe. I tak kosztowało nas to sporo. Ze względu na sytuację finansową córka zrobiła włosy i makijaż sama. Chciałam żeby miała sukienkę taką, jak jej się podoba, żeby czuła się dobrze, chociaż i tak wybierałyśmy po najniższej półce cenowej. Łącznie na ten wieczór poszedł ponad tysiąc złotych

reklama

- komentuje pani Jolanta, mama byłej maturzystki.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo