Na lokalnej grupie osiedlowej pojawił się w ostatnim czasie niepokojący wpis dotyczący nocnych strzałów na rzeszowskim Załężu – to nie scenariusz filmu kryminalnego, ale skutek skrajnej głupoty, która pozbawiła Internetu około setki mieszkańców. W okolicach starego wisłoczyska ktoś urządził sobie polowanie na kabel światłowodowy, zamieniając infrastrukturę telekomunikacyjną w tarczę strzelniczą. Efekt? Kilkanaście godzin bez internetu.
Pod osłoną nocy
Pod osłoną nocy, w okolicach starego wisłoczyska za torem motokrosowym, doszło do aktu skrajnego wandalizmu, który odciął od świata około stu mieszkańców Rzeszowa. Jak poinformował nas prezes Spółdzielni Telekomunikacyjnej WIST, Andrzej Kochanowicz, ktoś urządził sobie tam „strzelnicę”, biorąc za cel infrastrukturę sieciową.
Śrut w kablach i 100 odciętych domów
Zabawa z wiatrówką prawdopodbnie zaczęła się 5 kwietnia około godziny 19:00. Efekt? Od tego momentu blisko 100 abonentów na Załężu zostało bez dostępu do internetu. Ekipy techniczne, które od samego rana ruszyły do walki o przywrócenie łączności, przecierały oczy ze zdumienia, gdy dotarły na miejsce awarii.
To było celowe uszkodzenie. Ktoś strzelał do obudowy i kabli jak do tarczy
– relacjonuje prezes Kochanowicz.
Dowody nie kłamią
Na miejscu zabezpieczono śrut, który jest bezpośrednim dowodem. Analiza uszkodzeń wskazuje na to, że sprawca działał z premedytacją i z różnych pozycji:
- Strzały z dystansu: Niektóre pociski uderzały prosto w infrastrukturę zawieszoną na wysokości 5 metrów.
- Strzały z bliska: Wandal strzelał również od dołu, dziurawiąc obudowę urządzeń.
- Bilans strat: Trzy włókna światłowodowe zostały całkowicie zniszczone, co wymusiło naprawę.
Lokalizacja zdarzenia – około 300 metrów przed starym wisłoczyskiem – sugeruje, że sprawca szukał ustronnego miejsca, by bezkarnie niszczyć mienie.
Sprawa jest bulwersująca, ponieważ nie mówimy o nieszczęśliwym wypadku, a o świadomym niszczeniu sieci, która dla wielu osób jest niezbędna do pracy i codziennego życia. Czy „strzelec wyborowy” z Załęża poniesie konsekwencje? Spółdzielnia z pewnością tej sprawy tak nie zostawi.
Mężczyzna z bronią
Okazuje się, że zniszczony światłowód to niejedyny niepokojący sygnał z tej okolicy. W sieci zaczęły pojawiać się relacje zszokowanych mieszkańców, którzy już od soboty widywali w pobliskim lesie mężczyznę z długą bronią. Jeden z czytelników wspomina, że jego rodzina – córka z zięciem i wnukiem – natknęła się na tajemniczego strzelca podczas spaceru. Gdy tylko zorientował się, że został zauważony, natychmiast uciekł w głąb zarośli. Te doniesienia rzucają nowe światło na sprawę i sugerują, że dewastacja sieci nie była przypadkowym wybrykiem, a elementem dłuższej, niebezpiecznej „zabawy” w terenie.
Kontakt z policją
W tej sprawie skontaktowaliśmy się również z Komendą Miejską Policji w Rzeszowie. Jak nas poinformowano, do funkcjonariuszy nie wpłynęło żadne oficjalne zgłoszenie dotyczące uszkodzenia infrastruktury ani obecności uzbrojonego mężczyzny w tej okolicy.
Komentarze (0)