Poranek 27 marca przyniósł gwałtowne wybudzenie z sennej, miejskiej rutyny. Jeszcze przed godziną 9:00, w samym sercu rzeszowskiej komunikacji, puls miasta wyraźnie zwolnił – rejon Ronda Daszyńskiego utonął w gęstniejącym sznurze aut. Przyczyną paraliżu stał się groźnie wyglądający incydent na skrzyżowaniu ulic Fredry i Batorego, gdzie z impetem zderzyły się dwa samochody osobowe. Sygnały świetlne straży pożarnej i policji przecinają szary krajobraz, a całkowicie zablokowana droga w kierunku dworca PKP zmusza setki podróżnych do nerwowego odliczania uciekających minut.
Zablokowany wjazd
Kierowcy poruszający się w stronę dworca PKP muszą liczyć się z dużymi utrudnieniami. Na skrzyżowaniu ulic Fredry i Batorego doszło do kolizji dwóch samochodów osobowych. Obecnie wjazd w ulicę Fredry od strony Ronda Daszyńskiego jest całkowicie zablokowany. Służby ratunkowe – policja oraz straż pożarna – pracują na miejscu, aby jak najszybciej udrożnić przejazd. W przeciwnym kierunku ruch odbywa się bardzo powoli, a korki w całym rejonie stale rosną.
Intwerwencja straży pożarnej
Obecność zastępów straży pożarnej na miejscu kolizji wywołała spore poruszenie wśród przechodniów. Jak udało nam się ustalić w rozmowie z dyżurnym Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie, pierwsze zgłoszenie dotyczyło rzekomego zadymienia jednego z pojazdów. Strażacy niezwłocznie udali się na skrzyżowanie ulic Fredry i Batorego, jednak na miejscu okazało się, że sytuacja jest opanowana.
Jak przekazuje podkomisarz Magdalena Żuk, oficer prasowy KMP Rzeszów zdarzenie zakwalifikowano jako kolizje, w związku z czym nikt nie został ranny.
Komentarze (0)