Prawdziwy sprawdzian cierpliwości musieli przejść z samego rana wszyscy ci, którzy ruszyli do pracy swoimi samochodami. Rzeszów o poranku 2 lipca przyniósł kierowcom spore utrudnienia na większości głównych arterii w naszym mieście. Sznury aut, czerwone światła stopu i nerwowe zerkanie na zegarek - tak wyglądał początek dnia w stolicy Podkarpacia. Zobaczcie w naszej relacji, co dokładnie działo się na rzeszowskich ulicach i gdzie utrudnienia dały się zmotoryzowanym najmocniej we znaki.
Samochód wjechał w lampę
Jak alarmowali zmotoryzowani, pierwsze poważne problemy zaczęły się tuż po godzinie 6:00 rano na alei Armii Krajowej. Na wysokości Skarbca kierujący samochodem osobowym uderzył w przydrożną lampę. Choć samo uderzenie nie spowodowało gigantycznego paraliżu, to prawdziwy test na cierpliwość czekał na kierowców chwilę później. Nawet po godzinie 8:00 rano na kluczowym skrzyżowaniu alei Armii Krajowej z aleją Niepodległości i ulicą Niemierskiego doszło do awarii, przez którą całkowicie przestała działać sygnalizacja świetlna. Brak świateł w tak newralgicznym punkcie miasta i w godzinach szczytu wywołał potężny chaos oraz ogromne utrudnienia, z którymi kierowcy musieli mierzyć się przez długi czas.
Utrudnienia na Warszawskiej
To jednak nie był koniec porannych problemów rzeszowskich kierowców, ponieważ około godziny 8:00 rano zatory utworzyły się także na ulicy Warszawskiej. Mniej więcej na wysokości skrzyżowania z ulicą Myśliwską, na jezdni prowadzącej w kierunku centrum naszego miasta, doszło do zablokowania prawego pasa ruchu przez dwa samochody ciężarowe. Powstała w tym miejscu przymusowa zwężka zmusiła setki kierowców do nerwowego uciekania na lewy pas. Spowodowało to gigantyczne zamieszanie i wywołało spore korki na trasie wjazdowej do serca Rzeszowa, drastycznie wydłużając czas porannych dojazdów.
Komentarze (0)