W rzeszowskich mediach społecznościowych coraz mocniej przybiera na sile dyskusja dotycząca z pozoru niewinnych zachowań dzieci na osiedlowych parkingach. To, co dla najmłodszych jest jedynie beztroską zabawą w rysowanie po zakurzonych szybach czy maskach samochodów, dla właścicieli pojazdów okazuje się kosztownym koszmarem. Jeden z mieszkańców opisał bulwersującą sytuację na jednej ulicy w Rzeszowie gdzie mali „artyści” bezlitośnie zniszczyli lakier czarnego peugeota. Kierowcy tracą cierpliwość i wysyłają do rodziców jasny sygnał – zabawa się skończyła, a za kolejne zniszczenia przyjdzie słono zapłacić.
Element nawet 800 zł
Jeden z mieszkańców wystosował dramatyczny apel do rodziców, prosząc o uświadomienie dzieci, jak poważne szkody mogą wyrządzić z pozoru niewinnym zachowaniem. Chodzi o rysowanie palcami po karoserii zaparkowanych samochodów. Taka zabawa na zabrudzonym aucie zostawia głębokie zarysowania, które wymagają profesjonalnego polerowania, a w najgorszym przypadku – kosztownego lakierowania całego elementu.
Jak drobny piasek niszczy powłokę lakierniczą?
Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy, że rysowanie po zakurzonym nadwoziu to nie jest zwykłe mazanie, które bez śladu zniknie podczas najbliższego deszczu. Kiedy auto stoi na zewnątrz, osiada na nim warstwa kurzu, w której znajdują się ostre drobiny piasku i kwarcu. Dociskanie ich palcem do karoserii i przesuwanie po niej działa dokładnie tak samo, jak użycie papieru ściernego. W ten sposób powstają głębokie, koliste zarysowania, które bezpowrotnie niszczą strukturę lakieru bezbarwnego.
Jak reagować, gdy widzimy taką sytuację?
Kierowcy i świadkowie apelują o czujność i natychmiastowe reagowanie na tego typu zachowania. Zamiast przechodzić obojętnie, warto zwrócić dzieciom uwagę i wytłumaczyć im, dlaczego nie wolno dotykać obcych pojazdów. Spokojna rozmowa i uświadomienie maluchów, że niszczą cudzą własność, może zapobiec kolejnym zniszczeniom i uchronić innych mieszkańców osiedla przed niepotrzebnymi nerwami oraz sporymi wydatkami.
Komentarze (0)