reklama

Referendum w Rzeszowie utknęło. Wszystko czeka na jedną opinię

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Referendum w Rzeszowie utknęło. Wszystko czeka na jedną opinię - Zdjęcie główne
Autor: Gabriela Bembenek | Opis: Referendum w Rzeszowie utknęło

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościOd trzech miesięcy w rzeszowskim ratuszu leżą dwa wnioski o referendum w sprawie odwołania prezydenta Konrada Fijołka. Procedura zatrzymała się w czerwcu i od tego czasu nie ruszyła z miejsca – wszystko czeka na opinię prawną, którą ma sporządzić biuro prawne urzędu miasta. Tymczasem w innych polskich miastach fala zapoczątkowana przez Kraków wciąż trwa.
reklama

Wszystko zaczęło się w Krakowie

24 maja mieszkańcy Krakowa odwołali w referendum prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Frekwencja wyniosła 29,99 proc., a Miejska Komisja ds. Referendum uznała głosowanie za ważne, bo wzięło w nim udział nie mniej niż 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze odwoływanego organu. Do ważności potrzeba było co najmniej 158 555 głosujących – ostatecznie do urn poszło 176 228 osób, a za odwołaniem prezydenta oddano 171 581 ważnych głosów. Rada Miasta Krakowa nie została odwołana, bo tam próg był wyższy. Do czasu wyboru nowego prezydenta, które powinno odbyć się w ciągu 90 dni, miastem zarządza komisarz Stanisław Kracik, powołany przez premiera Donalda Tuska.

reklama

Reakcja w Rzeszowie przyszła następnego dnia.

Dwa wnioski, jedna sesja

Radny Jacek Strojny, lider klubu Razem dla Rzeszowa, zapowiedział 25 maja złożenie wniosku o referendum. Jako powody wskazał m.in. pogarszającą się sytuację finansową miasta, kontrowersje wokół inwestycji oraz utajnienie planu ogólnego.

Później, podczas sesji Rady Miasta, doszło do sytuacji, jakiej polskie samorządy jeszcze nie widziały – złożono nie jeden, a dwa niezależne wnioski. Pod dokumentem Razem dla Rzeszowa podpisało się dziewięciu radnych z klubów RdR i PiS. Tuż przed przerwą w obradach przewodnicząca klubu PiS Krystyna Wróblewska ogłosiła, że jej ugrupowanie składa własny, odrębny wniosek – co zaskoczyło obserwatorów, bo wcześniej radni PiS deklarowali chęć podpisania dokumentu Strojnego.

reklama

Formalny próg został spełniony z zapasem: zgodnie z art. 28b ustawy o samorządzie gminnym wniosek o zaopiniowanie przez Komisję Rewizyjną musi poprzeć co najmniej 1/4 ustawowego składu rady, czyli w Rzeszowie siedmiu radnych

Uzasadnienia obu wniosków są zbliżone. Razem dla Rzeszowa wskazuje przede wszystkim na finanse miasta, zarzuca prezydentowi zatajanie projektu planu ogólnego, wymienia kontrowersje przy zamianie działek dotyczącej placu Balcerowicza i terenów przy Podkarpackim Centrum Lekkiej Atletyki, a także problemy z przygotowaniem budowy aquaparku, PCLA, Aulą Miejską i obwodnicą południową. PiS dodał do tego zarzut braku dialogu społecznego, konflikt między prezydentem a radą, polaryzację sceny samorządowej i utratę zaufania publicznego.

Prezydent odrzuca zarzuty. – Dwa razy byłem wybrany na prezydenta przez mieszkańców, to i mieszkańcy zdecydują o moim dalszym losie. Jestem zawsze na to przygotowany – mówił Konrad Fijołek w rozmowie z „Rzeczpospolitą", wskazując jednocześnie na inwestycje i argumentując, że kredyt samorządowy to dźwignia finansowa, a nie pożyczka na konsumpcję. Wcześniej ocenił inicjatywę ostrzej, mówiąc o „ogromnym ego pana Strojnego, który przegrał wybory i chce teraz koniecznie się zemścić".

reklama

Czerwiec: komisja bez opinii

Kluczowe posiedzenie odbyło się 11 czerwca i nie przyniosło rozstrzygnięcia.Przewodniczący Komisji Rewizyjnej Michał Wróbel wyjaśnił, że komisja nie wydała opinii w sprawie wniosków, ponieważ pojawiły się wątpliwości dotyczące sposobu ich uzyskania. Podkreślił, że sytuacja jest bezprecedensowa, a ze względu na rangę sprawy konieczne jest zachowanie szczególnej ostrożności i dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności.

Wróbel wystąpił o pisemną opinię do biura prawnego urzędu miasta. Główna wątpliwość dotyczy tego, czy rada musi opiniować oba wnioski osobno, skoro są niemal identyczne. Komisja pyta również, czy radny może skutecznie poprzeć dwie odrębne inicjatywy w tej samej sprawie, czy trzeba prowadzić dwa niezależne postępowania i jak ostatecznie powinna głosować Rada Miasta. Każdy błąd proceduralny byłby dla wojewody jako organu nadzorczego podstawą do unieważnienia całej procedury. 

reklama

Od tamtej pory sprawa stoi.

Stanowisko wnioskodawców

O aktualny stan sprawy zapytaliśmy klub Razem dla Rzeszowa.

Na obecnym etapie Komisja Rewizyjna Rady Miasta oczekuje na opinię prawną, którą ma sporządzić prawnik Prezydenta, dotyczącą sposobu dalszego procedowania złożonych wniosków przez kluby radnych. Uważamy, że wszystkie działania powinny być prowadzone rzetelnie, zgodnie z prawem i bez zbędnej zwłoki

– przekazało nam stowarzyszenie Razem dla Rzeszowa.

Absolutorium: prezydent wygrał jednym głosem

W międzyczasie odbył się test, który mógł całą procedurę radykalnie przyspieszyć. 16 czerwca radni głosowali nad wotum zaufania i absolutorium. W obu sprawach wynik był identyczny: 13 głosów „za", 12 „przeciw".

Arytmetyka była na ostrzu noża. Gdyby cała 13-osobowa opozycja zachowała dyscyplinę, prezydent zebrałby 12 głosów – o jeden poniżej progu. Zdecydowała postawa radnego PiS Andrzeja Szlachty, byłego prezydenta Rzeszowa, który zagłosował inaczej niż reszta opozycji. 

Nie tylko Rzeszów

Rzeszów nie jest wyjątkiem. Tydzień po Krakowie kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek zapowiedział na krakowskim Rynku falę referendów w całej Polsce. W ciągu kilku tygodni zbiórki podpisów ruszyły w Poznaniu, Radomiu i Częstochowie, a w Gliwicach spełniony został jeden z formalnych warunków organizacji referendum w 2027 r., bo tamtejsza prezydent nie otrzymała wotum zaufania.

Statystyki studzą jednak emocje. Jak wyliczył Związek Miast Polskich, w kadencji 2024–2029 przeprowadzono dotąd 36 referendów w sprawie odwołania włodarza, z czego trzy zakończyły się odwołaniem. Średnia skuteczność takich głosowań przez ostatnie dwie dekady to około 13 proc., a niepowodzenia niemal zawsze wynikają ze zbyt niskiej frekwencji. 

Ponad 80 proc. referendów odwoławczych jest nieważnych z powodu frekwencji

Co dalej

Sprawa wróci na wokandę Komisji Rewizyjnej, gdy pojawi się opinia prawna. Dopiero potem wnioski mogą trafić pod obrady Rady Miasta – i dopiero wtedy okaże się, czy opozycja ma 15 głosów.

Dla mieszkańców najważniejsze jest to, że sprawa jest wciąż otwarta. Ewentualne referendum musiałoby przekroczyć próg frekwencji liczony od liczby osób, które w 2024 roku wzięły udział w wyborze prezydenta – a to w polskich warunkach bariera, o którą rozbija się zdecydowana większość takich inicjatyw.

Kolejna sesja Rady Miasta Rzeszowa pokaże, czy po wakacjach temat wraca, czy pozostaje w zawieszeniu.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo