To miała być zwykła przejażdżka ulicami Rzeszowa, a skończyła się za kratami. Na Alei Sikorskiego policjanci z drogówki zatrzymali do kontroli Nissana, którego kierowca zignorował czerwone światło.
Wczoraj (23 kwietnia, przyp. red.) na al. Sikorskiego policjanci z ruchu drogowego komendy miejskiej zatrzymali do kontroli drogowej Nissana. Powodem kontroli było niedostosowanie się przez kierującego do sygnalizacji świetlnej, która dla jego kierunku ruchu nadawał czerwone światło
- informuje KMP Rzeszów.
Nie miał prawa kierować autem
Podczas rutynowej kontroli drogowej na Alei Sikorskiego wyszło na jaw, że siedzący za kierownicą Nissana 47-latek w ogóle nie powinien prowadzić. Funkcjonariusze ustalili, że mieszkaniec Pabianic od października 2024 roku porusza się bez uprawnień, które cofnął mu tamtejszy Starosta. To był jednak dopiero początek kłopotów nieodpowiedzialnego kierowcy.
Po sprawdzeniu w policyjnych bazach okazało się, że mężczyzna jest ścigany listem gończym przez prokuraturę. Poszukiwano go w celu doprowadzenia do aresztu oraz ustalenia miejsca pobytu. Spotkanie z rzeszowską drogówką zakończyło się dla niego mandatem oraz natychmiastowym przewiezieniem do zakładu karnego, gdzie spędzi najbliższe 14 dni. Za jazdę mimo cofniętych uprawnień grożą mu teraz dodatkowe dwa lata więzienia.
Po zakończonej interwencji, w trakcie której 47-latek za popełnione na al. Sikorskiego wykroczenie został ukarany mandatem karnym. Po sporządzeniu stosownej dokumentacji trafił do zakładu karnego
- wyjaśnia rzeszowska policja.
Mieszkaniec Pabianic musi przygotować się na poważne kroki prawne. Prowadzenie samochodu mimo decyzji o cofnięciu uprawnień to nie wykroczenie, a przestępstwo, za które 47-latek odpowie przed sądem w najbliższym czasie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, za zignorowanie decyzji Starosty i wsiadanie za kółko grozi mu kara nawet do 2 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna, który prosto z alei Sikorskiego trafił do celi, teraz na własnej skórze odczuje nieuchronność kary.
Komentarze (0)