4 maja w Kraczkowej doszło do groźnego pożaru na terenie tamtejszej lakierni. Ogień wybuchł w szybie wentylacyjnym, co doprowadziło do dwóch niebezpiecznych zdarzeń następujących bezpośrednio po sobie.
Pożar w szybie wentylacyjnym
Do dwóch następujących po sobie zdarzeń doszło na terenie lakierni w Kraczkowej. W budynku wybuchł pożar, który sparaliżował pracę zakładu i wymagał natychmiastowej interwencji wielu zastępów straży pożarnej.
Jak poinformował w rozmowie z nami starszy brygadier Marcin Filip, oficer prasowy KP PSP w Łańcucie, działania ratownicze przebiegały w trudnych warunkach ze względu na silne zadymienie:
Pożar wybuchł w szybie wentylacyjnym lakierni, a ogień zaczął rozprzestrzeniać się w pionowym odciągu przechodzącym przez dach budynku. Na miejscu panowało zadymienie. Jeszcze przed przybyciem pierwszych zastępów, pracownicy zakładu wykazali się dużą przytomnością umysłu i sprawnie ewakuowali znajdujące się wewnątrz pojazdy
- informuje starszy brygadier Marcin Filip, oficer prasowy KP PSP w Łańcucie.
Jak przekazuje rzecznik prasowy łańcuckich strażaków, działania ratowników w pierwszej fazie polegały przede wszystkim na odpowiednim zabezpieczeniu miejsca zdarzenia. Rzecznik wyjaśnia, że ze względu na ekstremalne zadymienie panujące w obiekcie, strażacy byli zmuszeni pracować w specjalistycznych aparatach ochrony dróg oddechowych. Na miejsce konieczne było również zadysponowanie dodatkowego, dedykowanego samochodu ze sprzętem ochrony układu oddechowego, a w celu opanowania sytuacji pożarowej podano dwa prądy wody.
Jak dodaje starszy brygadier Marcin Filip chwilę później doszło do kolejnego, niemal bliźniaczego zarzewia ognia, przez co służby musiały interweniować na miejscu po raz drugi. Pożar ukrył się w trudno dostępnym miejscu konstrukcji, co zmusiło ratowników do przeprowadzenia częściowej rozbiórki metalowego szybu wentylacyjnego, aby skutecznie dotrzeć do źródła zagrożenia. Na szczęście w obu tych zdarzeniach nikt nie odniósł obrażeń.
W akcji gaśniczej na terenie lakierni wzięły udział liczne siły i środki, w tym zastępy z Państwowej Straży Pożarnej (JRG Łańcut), jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych z Kraczkowej, Krzemienicy oraz Albigowej, a także patrol policji, który zabezpieczał działania służb ratunkowych.
Komentarze (0)