Na osiedlu Nowe Miasto doszło wczoraj do ostrej wymiany zdań między mieszkankami bloków w związku z odśnieżaniem samochodu.
Według studentki, która odśnieżała swój samochód zaparkowany przy jednym z bloków, warunki były wyjątkowo trudne. Padał śnieg, silny wiatr przenikał przez kurtkę, a temperatura utrudniała jakiekolwiek prace na zewnątrz. Młoda kobieta, przygotowując się do powrotu do rodzinnej miejscowości, zdecydowała się jedynie częściowo oczyścić pojazd z cienkiej warstwy świeżego śniegu, nie odśnieżając go całkowicie, gdyż cały czas padało i pełne odśnieżanie nie miałoby sensu.
Według relacji młodej mieszkanki Nowego Miasta, samochód stał w ciasnym miejscu – z tyłu znajdowała się ogromna naza, po prawej inny pojazd, przed maską droga dojazdowa, a po lewej tylko fragment chodnika. Studentce udało się jedynie ściągnąć wierzchnią warstwę śniegu, tak, aby nie stworzyć kolejnej zaspy i mieć możliwość wyjazdu, a jednocześnie zgodnie z prawem, odśnieżyć samochód tak, by mył zdatny do wyjechania na drogę.
Wtedy nagle z jednego z okien pobliskiego bloku wyłoniła się starsza mieszkanka.
"Policja już po ciebie jedzie"
Widziałam, że cały czas ktoś mnie obserwuje. Nie miałam nawet łopaty. Myślałam, że ktoś chce coś zaproponować, żeby było mi łatwiej. Myliłam się
- relacjonuje właścicielka samochodu.
Kobieta w oknie natychmiast zaczęła krzyczeć, obserwując każdy ruch młodej studentki.
Z relacji wynika, że starsza mieszkanka była wyjątkowo agresywna i nie kryła swojego oburzenia wobec odśnieżania auta. Miała grozić policją i zwyzywać studentkę od "gówniarzy"
Krzyknęła "Policja już po ciebie jedzie!", a kiedy zapytałm, gdzie mam zrzucać śnieg zwyzywała mnie od "gówniarzy"
- relacjonuje studentka.
Całe zajście trwało kilka minut, podczas których studentka starała się zachować spokój i dokończyć swoje przygotowania do wyjazdu.
Co mówi prawo?
Zgodnie z przepisami prawa o ruchu drogowym, kierowca ma obowiązek usunąć śnieg z pojazdu, aby nie stwarzać zagrożenia dla innych uczestników ruchu drogowego, więc właścicielka samochodu postąpiła zgodnie z przepisami.
Kodeks wykroczeń przewiduje kary jedynie za trwałe zanieczyszczenie drogi publicznej lub stwarzanie realnego zagrożenia pieszym, co oznacza, że chwilowe naniesienie niewielkiej warstwy śniegu na chodnik nie kwalifikuje się jako wykroczenie. Policja, w praktyce, mogłaby jedynie pouczyć kierowcę, aby odgarnął śnieg na bok, jeśli w danym momencie utrudniał przejście, ale nie byłoby podstaw do mandatu. Problemy zaczynają się dopiero przy dużych, zlodowaciałych kopach, które realnie blokują chodnik lub stwarzają zagrożenie dla pieszych; w takich przypadkach interwencja jest uzasadniona. W codziennej praktyce więc niewielki śnieg z dachu auta to zwykła, legalna czynność.
Mandat lub inna odpowiedzialność karna obowiązuje, kiedy spełniony zostaje art. 90 KW - stwarzanie zagrożenia w ruchu lub art. 91 KW - kto zanieczyszcza drogę publiczną lub na niej śmieci, podlega karze grzywny albo nagany.
Komentarze (0)