Gdyby nie czujność i błyskawiczny ruch 45-letniej kobiety, ten piątkowy przejazd przez Borek Stary mógł zakończyć się nieszczęściem. Mężczyzna za kierownicą Toyoty poruszał się całą szerokością jezdni, zagrażając każdemu, kto stanął na jego drodze. Zamiast bezczynnie patrzeć, świadkini wzięła sprawy w swoje ręce, nim do akcji wkroczyli wezwani policjanci.
W piątek (11 września, przyp. red.), dzięki reakcji świadka, funkcjonariusze zatrzymali pijanego kierowcę. Przed godz. 16.30, dyżurny miejski za pośrednictwem dyspozytora numeru alarmowego 112, otrzymał informację, że w Borku Starym kierujący Toyotą może być nietrzeźwy
- informuje Komedna Miejska Policji w Rzeszowie.
Wyjęła kluczyki ze stacyjki
Patrol z rzeszowskiej drogówki, który zjawiał się na miejscu, zastał zdecydowaną 45-latkę. Kobieta od razu wytłumaczyła funkcjonariuszom, co przykuło jej uwagę – przerażający, niebezpieczny sposób, w jaki Toyota slalomem pokonywała kolejny odcinek drogi.
Kierowca nie trzymał toru jazdy, zjeżdżał od lewej do prawej krawędzi jezdni, co sugerowało, że może być pijany. Gdy Toyota zwolniła, kobieta podbiegła do samochody i wyjęła kluczyli ze stacyjki
- wyjaśnia KMP Rzeszów.
Jak przekazuje Komenda Miejska Policji w Rzeszowie, przeczucie kobiety okazało się bezbłędne. Badanie alkomatem wykazało u 33-letniego kierowcy Toyoty aż 2,82 promila alkoholu. Mężczyzna natychmiast trafił do policyjnej celi, gdzie spędził noc, a kolejnego dnia usłyszał zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości.
Komentarze (0)