Dramatyczna akcja ratunkowa na Stawie Tarczewskim – pod dzieckiem załamał się lód, a o jego życiu decydowały ułamki sekund. Dzięki bohaterskiej postawie pani Marioli z Wysokiej Głogowskiej i jej synów udało się uniknąć tragedii i wyciągnąć malucha z lodowatej wody. Służby ostrzegają: szok termiczny zabija szybciej niż hipotermia, dlatego wejście na zamarznięty zbiornik to skrajne ryzyko.
Z ogromnym uznaniem informujemy, że Pani Mariola z Wysokiej Głogowskiej wraz z dwoma synami wykazali się wyjątkową odwagą i opanowaniem, ratując dziecko, pod którym załamał się lód na Stawie Tarczewskim. Dzięki szybkiej reakcji, współpracy i zachowaniu rozsądku udało się zapobiec tragedii
- informuje Tomasz Skoczylas, burmistrz Głogowa Małopolskiego.
Choć ta wyjątkowa postawa zasługuje na najwyższe wyrazy podziwu, nie zapominajmy, że doszło do sytuacji bezpośrednio zagrażającej życiu, dlatego z całą mocą apelujemy o ostrożność.
Co dzieje się, gdy ktoś wpada do przerębla?
Gdy pod ciężarem człowieka pęka lód, organizm staje przed śmiertelnym wyzwaniem, w którym najpoważniejszym zagrożeniem okazuje się szok termiczny, a nie – jak powszechnie się sądzi – hipotermia. Już w pierwszej sekundzie następuje gwałtowny, niemożliwy do opanowania skurcz klatki piersiowej i nagły wdech, którym towarzyszy obezwładniająca panika. Błyskawicznie postępujące odrętwienie prowadzi do utraty sił w kończynach, a narastająca dezorientacja sprawia, że ryzyko utonięcia staje się bezpośrednie.
Z tego powodu kluczowe jest zachowanie najwyższej ostrożności i całkowita rezygnacja z wchodzenia na zamarznięte akweny, nawet jeśli ich tafla sprawia wrażenie wyjątkowo solidnej. Naszą szczególną uwagą powinniśmy otoczyć dzieci oraz młodzież, a także pilnować, by na lód nie wbiegały zwierzęta. W sytuacji kryzysowej należy niezwłocznie zaalarmować służby pod numerem 112 i udzielać pomocy wyłącznie z bezpiecznego dystansu, dbając o to, by samemu nie stać się kolejną ofiarą żywiołu.
Komentarze (0)