Chciał zdobyć uprawnienia, a może stracić wolność. 25-latek, który pojawił się w przemyskim ośrodku ruchu drogowego, tak bardzo spieszył się po prawo jazdy, że zapomniał o podstawowej zasadzie bezpieczeństwa. Jego zachowanie na placu manewrowym natychmiast wzbudziło czujność egzaminatora, a wezwany na miejsce patrol policji szybko odkrył szokującą prawdę o stanie trzeźwości mężczyzny i sposobie, w jaki dotarł na miejsce. To był prawdopodobnie najkrótszy i najbardziej kosztowny egzamin w jego życiu.
Policjanci Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu interweniowali w nietypowej, ale zarazem niepokojącej sytuacji. Wczoraj (22 kwietnia, przyp. red.) przed godziną 14, dyżurny przemyskiej komendy otrzymał zgłoszenie, z którego wynikało, że jeden z kursantów, który zgłosił się na egzamin na prawo jazdy, może znajdować się pod wpływem alkoholu
- informuje KMP Przemyśl.
Niepokój egzaminatora wzbudził sposób bycia 25-latka już w momencie, gdy wspólnie zmierzali w stronę placu manewrowego. Podejrzane zachowanie mężczyzny stało się sygnałem alarmowym, sugerującym, że kursant może znajdować się pod wpływem alkoholu. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków, pracownik ośrodka natychmiast przerwał procedurę i powiadomił policję, by mundurowi zweryfikowali stan trzeźwości kandydata na kierowcę.
Blisko promil alkoholu
Do akcji wkroczyli funkcjonariusze z Wydziału Ruchu Drogowego w Przemyślu, których zadaniem było zweryfikowanie kondycji kandydata na kierowcę. Przeprowadzone na miejscu badanie alkomatem szybko potwierdziło najgorsze przypuszczenia – urządzenie wykazało niemal promil alkoholu w organizmie 25-latka. Taki rezultat definitywnie zakończył marzenia mężczyzny o zdobyciu uprawnień tego dnia i stał się podstawą do dalszych czynności prawnych.
Podczas wykonywanych czynnosci policjanci ustalili, że mężczyzna przyjechał na egzamin, pojazdem nauki jazdy i to on nim kierował. W efekcie 25-latek nie tylko nie przystąpił do egzaminu, ale również będzie musiał liczyć się z konsekwencjami prawnymi
- przekazuje przemyska policja.
Postawa 25-letniego mieszkańca powiatu lubaczowskiego to jaskrawy dowód na brak wyobraźni i rażące naruszenie przepisów. Finał tej historii znajdzie się na sali sądowej, gdzie mężczyzna poniesie konsekwencje swojego bezmyślnego zachowania. Przy tej okazji mundurowi przypominają o żelaznej zasadzie: alkohol i prowadzenie pojazdu to wykluczające się połączenie. Już minimalna dawka procentów w organizmie drastycznie osłabia refleks, zaburza procesy decyzyjne i ogranicza zdolność skupienia uwagi. Dla osób na początku swojej drogi za kierownicą, które dopiero przyswajają drogowe nawyki, taka brawura stanowi śmiertelne zagrożenie dla nich samych oraz innych uczestników ruchu.
Komentarze (0)