Zamiast błękitnego nieba Nicei – światła policyjnych kogutów na autostradzie A4. Podróż pewnego mężczyzny w kierunku Rzeszowa zakończyła się w sposób, którego nikt by nie przewidział, a na pewno nie w tym miejscu. Kiedy dyżurny policji otrzymał zgłoszenie o aucie porzuconym na pasie awaryjnym, nikt nie przypuszczał, że w środku drzemkę urządził sobie kierowca, dla którego zmęczenie było tylko jednym z wielu problemów. Ta pobudka pod Tarnowem na długo zapadnie mu w pamięć, a jej skutki będą ciągnąć się za nim znacznie dłużej niż lot z Francji do Polski.
11 kwietnia, około godziny 4:00, dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie otrzymał zgłoszenie dotyczące pojazdu znajdującego się na pasie awaryjnym autostrady w kierunku Rzeszowa. Z przekazanych informacji wynikało, że wewnątrz samochodu ma znajdować się śpiący mężczyzna
- informuje KMP Tarnów.
Mężczyzna, który spał oparty o kierownicę
Gdy funkcjonariusze z tarnowskiej drogówki dotarli pod wskazany adres, zastali tam pracowników obsługi autostrady oraz zaparkowanego fiata. W zamkniętym od środka samochodzie siedział mężczyzna, który głowę miał opartą o kierownicę i pogrążony był w głębokim śnie.
Po obudzeniu kierujący opuścił pojazd i udał się wraz z policjantami do radiowozu. Tam został poddany badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Pierwsze badanie wykazało 1,02 mg/l, a kolejne, przeprowadzone po jakimś czasie dało identyczny wynik
- wyjaśnia tarnowska policja.
Po przewiezieniu mężczyzny do komisariatu Tarnów-Centrum, poddano go ponownym badaniom alkomatem. Przeprowadzone tam testy wykazały jeszcze wyższe stężenie alkoholu w organizmie kierowcy, oscylujące w granicach 1,11 oraz 1,14 mg/l w wydychanym powietrzu.
Cztery piwa
W rozmowie z mundurowymi mężczyzna tłumaczył, że jego podróż rozpoczęła się poprzedniego wieczoru, gdy o 23:30 wylądował na krakowskim lotnisku po przylocie z Nicei. Według jego relacji, jeszcze przed startem wypił cztery piwa, a po dotarciu do polski dołożył kolejne. Mimo to zdecydował się wynająć fiata 500 i w takim stanie wyruszył w trasę w stronę Rzeszowa.
Najwyraźniej podróż okazała się na tyle wyczerpująca, że zdecydował się na odpoczynek w najmniej odpowiednim do tego miejscu… na 512 km autostrady, kilka kilometrów przed MOP Jawornik
- wyjaśnia Komenda Miejska Policji w Tarnowie.
Nawet jeśli odpoczynek jest kluczowy przy dużym wyczerpaniu, pobocze autostrady to najgorszy możliwy wybór na drzemkę, zwłaszcza gdy siedzi się za kółkiem. Decyzję o regeneracji sił należy podejmować w wyznaczonych do tego strefach, bo przebudzenie w towarzystwie policji niesie ze sobą opłakane skutki. Dla opisywanego kierowcy finał tej przygody był wyjątkowo kosztowny: stracił uprawnienia do prowadzenia pojazdów, a wynajęty fiat został odholowany na parking strzeżony.
Komentarze (0)