Miał być zwykły patrol, skończyło się na podwójnym zatrzymaniu. Rutynowa kontrola 20-latka na rzeszowskim deptaku uruchomiła policyjny efekt domina, który doprowadził mundurowych prosto do drzwi poszukiwanego przestępcy. Choć policjanci szukali narkotyków, „w prezencie” otrzymali uciekiniera, który sądził, że w centrum miasta pozostanie niezauważony.
We wtorek po 10.30, funkcjonariusze Oddziału Prewencji Policji w Rzeszowie na ul. Bardowskiego, podjęli interwencję wobec młodego mężczyzny
- informuje KMP Rzeszów.
Podczas legitymowania wyszło na jaw, że 20-latek ma przy sobie marihuanę. Znalezienie zakazanych środków stało się dla mundurowych podstawą do przeszukania lokalu, w którym zamieszkiwał młody człowiek. Choć w mieszkaniu w centrum miasta nie znaleziono kolejnych porcji narkotyków, policjanci natknęli się tam na właściciela nieruchomości.
Był poszukiwany
Sprawdzenie danych 36-latka w bazach policyjnych przyniosło niespodziewany rezultat – mężczyzna figurował w nich jako osoba poszukiwana. Zgodnie z decyzją Sądu Rejonowego w Stalowej Woli, mężczyzna miał trafić do celi po tym, jak cofnięto mu prawo do odbywania kary w systemie dozoru elektronicznego (tzw. bransolety). Zamiast pozostać pod nadzorem w warunkach wolnościowych, musiał zostać niezwłocznie doprowadzony do zakładu karnego.
Za popełnione w przeszłości przestępstwo najbliższe 46 dni spędzi w zakładzie karnym
- przekazuje rzeszowska policja.
Finał policyjnej akcji okazał się dotkliwy dla obu mężczyzn, którzy zostali wyprowadzeni w kajdankach. Młodszy z nich, po usłyszeniu prokuratorskich zarzutów za posiadanie substancji psychoaktywnych, odzyskał wolność po zakończeniu niezbędnych procedur. Znacznie gorzej zakończył się ten dzień dla 36-latka, który prosto z mieszkania został przetransportowany do celi, gdzie rozpoczął odbywanie orzeczonej wcześniej kary więzienia.
Komentarze (0)