Wycie syren i niebieskie błyski postawiły w środowy wieczór na nogi mieszkańców ulicy Siemieńskiego. Po godzinie 19 pod jeden z budynków zajechały wozy strażackie, budząc ogromne zainteresowanie i niepokój przechodniów oraz lokatorów. Co tak naprawdę wydarzyło się 9 września w tym rejonie? Wiemy już, co było powodem akcji służb.
Interwencja straży pożarnej na Siemieńskiego
Jak wyjaśnia w rozmowie z nami dyżurny Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie, pierwsze zgłoszenie dotyczące dymu wydobywającego się z kratki wentylacyjnej wpłynęło o godzinie 20:26. Źródłem całego zamieszania okazał się nieostrożny gest jednego z lokatorów, który wrzucił niedopałek papierosa do pojemnika w łazience. W efekcie zaczął tlić się niewielki dywanik, a gęsty dym szybko rozprzestrzenił się po sąsiednich mieszkaniach przewodami wentylacyjnymi.
Właściciel lokalu zdołał ustrzec budynek przed poważniejszymi skutkami i sam ugasił tlący się materiał jeszcze przed przybyciem służb. Obowiązujące procedury bezpieczeństwa wymusiły jednak na strażakach podjęcie pełnowymiarowej akcji. Jak przekazuje nam rzeszowski dyżurny PSP, do tego typu zdarzeń dyżurny musi zadysponować odpowiednie siły i środki – dlatego na ulicę Siemińskiego skierowano 5 zastępów straży pożarnej. Na szczęście nikt nie ucierpiał, a wszystkie działania gaśnicze i sprawdzające zakończono o godzinie 21:16.
Komentarze (0)