W wieku 73 lat odeszła jedna z najbardziej monumentalnych postaci polskiego sportu. Adam Sandurski, bo o nim mowa, był nie tylko utytułowanym olimpijczykiem, ale przede wszystkim symbolem rzeszowskich zapasów. Smutne wieści o śmierci „Olbrzyma z Rzeszowa” przekazał w mediach społecznościowych Andrzej Supron.
Kariera znaczona medalami
Urodzony w 1953 roku zawodnik zapisał się złotymi zgłoskami w kronikach światowego sportu. Jego warunki fizyczne – mierzył aż 214 cm – w połączeniu z niezwykłą techniką sprawiły, że na matach nie miał sobie równych. Reprezentując barwy Stali Rzeszów, wywalczył m.in. brązowy krążek na Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie.
W jego bogatej kolekcji trofeów znalazły się również dwa tytuły wicemistrza świata oraz sześć medali mistrzostw Europy. To właśnie te osiągnięcia sprawiły, że środowisko sportowe uznało go za zapaśnika stulecia w stylu wolnym. Po zejściu z maty Sandurski zdecydował się na przeprowadzkę do Niemiec, gdzie spędził resztę życia.
Człowiek większy niż własna legenda
Choć świat zapamięta go jako sportowego giganta, dla najbliższego otoczenia pozostanie symbolem dobroci. Andrzej Supron, we wpisie pełnym emocji, podkreślił, że za sukcesami na arenie międzynarodowej stał niezwykle skromny i pomocny człowiek.
Był nie tylko wybitnym sportowcem, legendą polskich zapasów i człowiekiem wielkiego serca, ale przede wszystkim wspaniałym człowiekiem — życzliwym, skromnym i zawsze gotowym pomagać innym
– wspominał Supron, zaznaczając, że po odejściu mistrza pozostanie pustka, której nie da się niczym wypełnić.
Adam Sandurski pozostawił po sobie dziedzictwo, które na zawsze pozostanie wzorem dla młodych pokoleń zapaśników. Rodzinie oraz wszystkim bliskim zmarłego składamy kondolencje.
Komentarze (0)