Oficjalny profil Rzeszów - stolica innowacji podzielił się niezwykle poruszającą opowieścią o Franciszku Kasowskim, człowieku, który udowodnił, że wielkie marki buduje się charakterem, a nie tylko grubym portfelem. Gdy 17 września 1989 roku otwierał swój zakład, jego cały kapitał mieścił się w dłoni – było to zaledwie 15 dolarów.
Kierunek: Sukces mimo przeciwności
Początki były szkołą przetrwania. Pan Franciszek pracował często po 20 godzin na dobę, samodzielnie wywołując zdjęcia i ręcznie retuszując je ołówkiem – bez komputerów, za to z niebywałą precyzją. Miasto wspomina, że popularność zakładu była wręcz niewyobrażalna; bywały dni, gdy progi firmy przekraczało nawet tysiąc klientów dziennie.
Taka dominacja na rynku nie wszystkim się podobała. Rzeszów - stolica innowacji przywołuje dramatyczne historie o zablokowanych drzwiach zakładu, które właściciel musiał przecinać palnikiem, by móc przyjąć rzeszowian, oraz o agresywnej walce cenowej konkurencji. Żadne z tych działań nie złamało jednak pana Franciszka – klienci i tak wracali tam, gdzie fachowość łączyła się z sercem.
Gdzie innowacja spotyka tradycję
Dziś firma Franciszek Kasowski i Spółka to symbol trwałości. Jak podkreślają władze miasta, zakład jest żywym dowodem na to, że w stolicy innowacji szanuje się korzenie. Choć firma dysponuje nowoczesnym sprzętem do kolorowych odbitek, to wciąż kultywuje tradycyjne wywoływanie czarno-białych filmów metodami sprzed lat.
Zmienił się sprzęt, zmieniły się ceny, ale – jak czytamy w podsumowaniu rzeszowskiego profilu – jedna wartość pozostaje tam nienaruszona: autentyczna, ludzka serdeczność, która przyciąga kolejne pokolenia rzeszowian.
Komentarze (0)