reklama

Konfederacja chce przejąć prawicę. „Ludzie mają dosyć tego układu”

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Konfederacja chce przejąć prawicę. „Ludzie mają dosyć tego układu” - Zdjęcie główne
Autor: Dominik Majcher / fb | Opis: Konfederacja o przyszłości prawicy

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościRozpad PiS, rosnąca pozycja Konfederacji, przyszłoroczne wybory parlamentarne i problemy Podkarpacia – o te kwestie zapytaliśmy Dominika Majchera. Przedstawiciel Konfederacji mówił także o systemie kaucyjnym, Ukrainie, Unii Europejskiej, ochronie zdrowia i możliwej współpracy z innymi ugrupowaniami prawicowymi.
reklama

Czy Polska zmierza w stronę końca politycznego duopolu PiS–PO? Zdaniem Dominika Majchera obecne podziały na prawicy mogą stworzyć Konfederacji szansę na zdobycie nowych wyborców, choć sam polityk przestrzega przed zbyt dużym optymizmem. W rozmowie poruszyliśmy również najważniejsze problemy Podkarpacia, przyszły program Konfederacji oraz możliwe scenariusze po kolejnych wyborach parlamentarnych. 

Szymon Szurlej: Czy rozpad PiS i pojawienie się kolejnych ugrupowań po prawej stronie to dla Konfederacji historyczna szansa? Czy Pańskim zdaniem jesteśmy świadkami końca duopolu PiS–PO, który przez lata definiował polską politykę?

Dominik Majcher: Nie uważam, że jest to historyczna szansa a raczej kolejna korzystna dla nas okoliczność. Z tym, że te okoliczności, często w sposób zaskakujący się zmieniają i nie wiemy co może nas czekać. W 2023 sondaże pokazywały historyczną szansę, a skończyło się na poparciu wynoszącym 7% i wiązało się z ogromnym rozczarowaniem, dlatego też do takich prognoz podchodzę ostrożnie. Nie da się jednak wykluczyć, że rozpad PiS-u a szerzej – wzajemny konflikt obecnych polityków Rozwoju Plus ze swoimi dawnymi partyjnymi kolegami – skompromituje Prawo i Sprawiedliwość w oczach potencjalnych i dotychczasowych wyborców. A to otwiera nam – szczególnie tutaj w okręgu rzeszowskim – szanse na zdobycie poparcia rozczarowanych wyborców, którzy nie chcą patrzeć na wewnętrzne spory, brak jedności oraz niekompetencje, ale chcą powstania silnego i stabilnego prawicowego rządu, który zacznie reformować państwo. Uważam, że to daje nam – Konfederacji – okazję do zbudowania silniejszej pozycji. Zwłaszcza, że ludzie coraz mocniej mają dosyć konfliktu dwóch tych samych partii i widzą potrzebę zmiany tego skostniałego układu, który niepodzielnie trwa już ponad 20 lat.  

reklama

Kto jest dziś największym rywalem Konfederacji – PiS, partie obecnej koalicji rządzącej czy może inne ugrupowania prawicowe? Gdzie Konfederacja będzie szukać wyborców w kolejnych miesiącach?

- Wydaje mi się, że potencjalne grupy wyborców są dzisiaj trzy. Pierwszą, stanowią byli wyborcy Trzeciej Drogi – PSLu i Polski 2050, którzy zostali całkowicie oszukani przez obietnice umiarkowanych i wolnorynkowych reform. Okazuje się dzisiaj, że w miejsce takich zmian jak np. kwota wolna od podatku, rodzinny PIT czy dobrowolny ZUS, rządząca koalicja proponuje zwiększenie opodatkowania poprze zmianę skali podatkowej czy podwyższanie CIT-u. Wyborcy, którzy oczekiwali prorynkowych zmian i rozsądku gospodarczego, ale także naprawienia trudnej sytuacji np. w ochronie zdrowia czy też wymiarze sprawiedliwości zobaczyli, że tylko Konfederacja może doprowadzić do realnej zmiany. Drugą grupę wyborców stanowią osoby niezainteresowane w sposób intensywny polityką, ale jednocześnie przekonane, że należy w Polsce odejść od obecnego systemu i wprowadzić w końcu korzystne dla społeczeństwa rozwiązania oraz odejść do polityki prowadzącej do budowania państwa z kartonu. Są to swego rodzaju wyborcy antysystemowi, wyborcy buntu którzy dzisiaj owszem są ważną częścią elektoratu Korony i Grzegorza Brauna, ale również w Konfederacji, jako tej opcji jednak znacznie lepiej przygotowanej do potencjalnego sprawowania władzy, widzą szansę na zmianę. Są też ludzie po prostu zmęczeni obecną sytuacją w Polsce, i kryzysie objawiającym się w wielu obszarach od ochrony zdrowia po politykę imigracyjną i oczekują radykalnej zmiany. No i trzecia grupa, a więc elektorat szeroko pojętej prawicy. Ta grupa zaczęła wzmacniać elektorat Konfederacji już w trakcie drugiej kadencji PIS-u kiedy okazało się, że polityka rządu Morawieckiego prowadziła do skomplikowania systemu podatkowego, zamknięcia gospodarki i szeregu obszarów życia społecznego a także do ulegalnia lewicowej ideologii. Dzisiaj, w obliczu coraz większego wewnętrznego podziału w PIS-ie oraz coraz utraconej przez Prawo i Sprawiedliwość wiarygodności w efekcie prowadzonej polityki, to do Konfederacji kierują swój głos prawicowi wyborcy oczekując realnego dbania o interes narodu i zajęcia się współczesnymi wyzwaniami przed jakim stoi państwo polskie. Uważam, że należy walczyć o każdą z tych grup, a szeroka różnorodność środowisk tworzących Konfederacje – od Nowej Nadziei po Ruch Narodowy – pozwala trafiać do zróżnicowanych grup wyborców i budować tym samym szerszych blok, zdolny do przejęcie w Polsce władzy.

reklama

Za rok Polacy mogą już być w kampanii parlamentarnej. Z jakim przekazem Konfederacja powinna pójść do wyborów, żeby nie tylko utrzymać obecne poparcie, ale realnie powalczyć o pierwsze miejsce na prawicy? Jakie trzy problemy będą najważniejsze dla wyborców?

- Uważam, że pierwszym zasadniczym przekazem musi być upewnienie wyborców, że Konfederacja idzie do tych wyborów po to, aby zakończyć nieudolne rządy Donalda Tuska i obecnej koalicji, ale chce je zakończyć dlatego, że proponuje Polakom realną alternatywę. W obszarze imigracji, nie chcę zasłaniać się fałszywymi obietnicami o zawieszeniu Paktu Imigracyjnego, który ma zostać zawieszony tylko na rok, ale wprowadzić całkowity zakaz nielegalnej imigracji, deportować nielegalnych imigrantów oraz wprowadzić surową i restrykcyjną politykę dotyczącą legalnych imigrantów np. w zakresie wydawania wiz pracowniczych. W obszarze reformy państwa, najistotniejsze jest dzisiaj naprawienie patologicznej sytuacji w reformie ochrony zdrowia i uleczenie stanu w szczególności opieki szpitalnej oraz specjalistycznej. Dzisiaj tylko całkowita, rewolucyjna zmiana jest w stanie rozpocząć proces naprawiania tej patologii a ta zmiana musi doprowadzić do decentralizacji ochrony zdrowia, stworzenia konkurujących Kas chorych na wzór czeski i lepszego zdywersyfikowania wydatków na ochronę zdrowia. Dzisiaj publiczna ochrona zdrowia kojarzy się Polakom prawie wyłącznie źle. Należy to zmienić, bo chodzi o życie i zdrowie ludzi. Trzecią kwestią jest uporządkowanie wymiaru sprawiedliwości – skrócenie trwania postępowań sądowych, zwłaszcza w ramach postępowania apelacyjnego, zwiększenie ilości asystentów sędziowskich oraz wprowadzenie resetu konstytucyjnego prostującego na stałe obecny stan anarchii w polskim sądownictwie, potęgowanym zresztą dzisiaj przez rząd Tuska chcącego wybrać do Trybunału Konstytucyjnego byłego członka własnego rządu pana doktora Macieja Berka. Musimy dać szansę obywatelom dochodzić swoich praw.

reklama

Konfederacja chce likwidacji systemu kaucyjnego. Co w jego obecnym funkcjonowaniu jest – Pańskim zdaniem – największym problemem i czym Konfederacja zastąpiłaby obecne rozwiązanie? Czy uważa Pan, że ten temat może być ważnym elementem szerszej polityki ugrupowania dotyczącej kosztów życia?

- Podstawowym problemem, będącym zresztą charakterystycznym elementem wprowadzania jakichkolwiek zmian w Polsce, jest to, ze system kaucyjny wprowadzono w sposób chaotyczny, nieuporządkowany i szkodliwy. W momencie pierwszych dni funkcjonowania systemu kaucyjnego okazało się, że sklepy nie mają, gdzie magazynować butelek, a dodatkowo nie mają nawet w jaki sposób te butelki transportować i utylizować. Ludzie zaczęli więc w stać w kolejkach a butelki zamiast trafić tam gdzie miały trafić często zaczęły zapełniać magazyny sklepów i galerii. Niestety, wiele z tych problemów widzimy do dzisiaj, pomimo tego, że system kaucyjny wprowadzono już kilka miesięcy temu. Dzisiaj nadal chcąc w niektórych miejscach oddać butelki, a przypomnę – pieniądze otrzymane z butelek to nie są jakieś ,,dodatkowe’’ środki tylko pieniądze które jako konsumenci wydaliśmy dodatkowo w momencie zakupu butelek. A więc ludzie stoją w kolejkach po to, aby otrzymać chociaż zwrot środków które wcześniej musieli dodatkowo wydać w sklepie, aby wyrzucić butelkę, która będzie zalegać w sklepie, żeby trafić w ręce wielkich firm, będących w rękach kapitału zagranicznego, zajmujących się przechowywaniem i utylizacją tych butelek, która to utylizacja już w momencie jej wprowadzenia była i jest uznawana za mało ekologiczną i nie przyczyniającą się do ograniczania plastiku w gospodarce. Wszystko to prowadzi do absurdalnego wniosku, że systemu nie spełnia podstawowego zadania, do którego został stworzony (przypomnijmy – celu ekologicznego), nie funkcjonuje prawidłowo, uderza przede wszystkim w najbiedniejszych, bo to oni muszą najwięcej dopłacać w swoich codziennych zakupach, a ludzie bogatsi mogą sobie po prostu odpuścić przechowywanie butelek, a do tego korzystają na nim zagraniczne firmy. W mojej ocenie to nie jest efekt niepoprawnego wprowadzenia zmian, które można poprawić ale jest efektem po prostu nieudolnej i szkodliwej reformy, z której należy się wycofać, zutylizować dotychczas zebrane butelki tak aby oddać Polakom zabrane środki i zaproponować dużo bardziej uporządkowane i korzystne również dla środowiska rozwiązania. Nawiasem mówiąc, politycy koalicji rządzącej śmiejący się z pomysłu likwidacji systemu kaucyjnego, twierdząc, że Konfederaci ,,nie potrafią wyrzucić butelki do butelkomatu’’ doskonale pokazują jak bardzo oderwani są od rzeczywistych problemów zwykłych ludzi.

reklama

Ukraina i wojna za wschodnią granicą pozostają jednymi z najbardziej dzielących tematów na polskiej prawicy. Jak powinna dziś wyglądać polityka Polski wobec Ukrainy – przede wszystkim w kwestiach bezpieczeństwa, pomocy wojskowej, gospodarki i relacji z UE?

- Polityka ta musi w końcu przybrać formę polityki państwa suwerennego. Powinniśmy kontynuować wsparcie dla Ukrainy, ale nie może to wyglądać tak, że oddaje się w sposób bezrefleksyjny wszystkie środki oraz uzbrojenie Ukrainie, a w zamian Ukraińcy ignorują Polskę w zakresie udziału w inwestycjach mających na celu odbudowę Ukrainy, czy kontynuują urzędowy (pragnę podkreślić URZĘDOWY, a więc afirmowany przez władze lokalne i centralne państwa ukraińskiego) kult ludobójców Polaków na Wołyniu. Co ważne, nie chodzi tutaj o żadną zemstę na Ukraińcach, ale o to, aby w końcu polski interesy zostały w stosunku do Ukrainy naznaczone. Jeżeli uda się unormować kwestie historyczne oraz zapewnić Polakom udział w gospodarczej odbudowie Ukrainy, to jest możliwe budowanie pomiędzy naszymi państwami szerszej współpracy. Należy jednocześnie kategorycznie sprzeciwić się akcesji Ukrainy do Unii  Europejskiej, ponieważ po 1) nie można zaakceptować oficjalnego kultu ludobójców Polaków na Wołyniu w państwie Unii Europejskiej po 2) nieuporządkowane wejście Ukrainy do UE oznacza katastrofę dla polskiego rolnictwa, które mierzyło się już z ogromnym kryzysem w momencie otwarcia polskiego rynku na ukraińskie zboża na początku wojny rosyjsko-ukraińskiej a po 3) Ukraińskie prawo, które w wielu obszarach gospodarki nie jest tak przeregulowane jak prawo unijne, skutecznie mogłoby – zwłaszcza przy jednolitym rynku – utrudnić funkcjonowanie i zaburzyć konkurencyjność polskich przedsiębiorstw. W związku z tym, w obecnym stanie powinniśmy z całą mocą sprzeciwić się dołączeniu Ukrainy do Unii. Nasz interes musi zostać zabezpieczony.

A sama Unia Europejska? Czy Konfederacja chce dziś przede wszystkim zmieniać UE od środka, ograniczać jej kompetencje, czy w dłuższej perspektywie dopuszcza również scenariusz wyjścia Polski z Unii? Jaką rolę Polska powinna odgrywać w Europie?

- Unia Europejska jest tworem wadliwym, i widać to w szczególności w obszarze stanowionego przez UE prawa, które jest przeregulowane, powstając dużej mierze pod kątem zgodności z niemieckim systemem prawnym, niedostosowane do specyfiki poszczególnych państwa członkowskich i szkodliwych zarówno dla gospodarki jak i dla funkcjonowania wolności obywatelskich. Ponadto UE cierpi na deficyt demokracji, gdzie coraz więcej decyzji podejmowanych jest po prostu nad głowami Europejczyków, a żeby tego było mało, instytucje unijne coraz częściej stają się narzędziem ideologicznej propagandy, z pod znaku ideologii gender i aborcjonizmu. Dlatego też najważniejszym zadaniem przed jakim stoimy, jest ograniczenie kompetencji Unii Europejskiej. Uważam, że jest to możliwe jedynie wtedy, kiedy ograniczymy rolę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w procesie interpretacji Traktatów oraz prawa UE, ponieważ, obecnie to Trybunał tak naprawdę mówi jaka jest treść prawa unijnego, często po prostu nadużywając zarówno określonej w traktach władzy, jak i wiążącej instytucje unijne zasad przyznania (Art. 5 TUE) oraz zasady pomocniczości. Wszelkie zmiany UE np. na poziomie Parlamentu Europejskiego po prostu okażą się bezcelowej, jeżeli dalej Trybunał jako organ nie sądowniczy tylko po prostu podmiot władzy politycznej, bo tym de facto jest, będzie decydował co prawem UE jest a co nie jest. Najlepszym w tym zakresie rozwiązaniem byłoby po prostu ograniczenie kompetencji Trybunału a w szerszej perspektywie po prostu jego zniesienie – przynajmniej taka jest moja opinia. Rozwiązaniem pośrednim byłoby np. wprowadzenie zasady, że interpretacja traktatów musi być dokonywana jednogłośnie przez sędziów, zwłaszcza, że niesie za sobą ogromne konsekwencje. Wyjście z UE na obecnym etapie nie jest pożądane, zwłaszcza, że możemy przeprowadzić pewne zmiany w sytuacji, w której władze w innych krajach UE przejmą środowiska konserwatywne i patriotyczne. Wydaje mi się, że ograniczenie kompetencji samej UE byłoby takim postulatem maksimum. Postulatem minimum z polskiej perspektywy powinno być przyjęcie zasady, że implementacja prawa UE, dokonywana głównie pod postacią implementacji dyrektyw unijnych, będzie polegać na tym, że dyrektywy będą do polskiego prawa transponowane bez jakichkolwiek dodatkowych treści czy postanowień – po prostu to co wprost mówią dyrektywy. Mamy w polskim prawie powszechne zjawisko tzw. goldplatingu czyli dorzucenia do implementacji dyrektyw dodatkowych przepisów przez polskiego ustawodawcę. Komplikujemy już i tak rozbudowane regulacje prawa UE mimo, że Unia nas od tego nie wymaga.

Dużo mówimy o Warszawie, ale co z Podkarpaciem? Jakie trzy problemy regionu Konfederacja uważa dziś za najważniejsze i co konkretnie chciałaby zmienić w sprawach takich jak infrastruktura, transport, bezpieczeństwo, rolnictwo czy rozwój gospodarczy? Czy Podkarpacie jest dla Konfederacji jednym z kluczowych regionów wyborczych?

- Poparcie w całym kraju jest dla nas najważniejsze, aczkolwiek Podkarpacie jest regionem szczególnym, mocno przywiązanym do wartości konserwatywnych oraz patriotycznych a także o ogromnym potencjalne gospodarczym i technologicznym. Równowaga pomiędzy przywiązaniem do tradycji a rozwojem gospodarczym jest pożądanym dla nas kierunkiem rozwoju, chociaż wydaje się dotychczasowa polityka w województwie niestety marnuje ten ogromny potencjał. Jeżeli chodzi o Podkarpacie wydaje mi się istotnych zagadnień jest więcej niż trzy, ale do tych trzech najbardziej rudymentarnych należy: Kwestia planowania przestrzennego – dzisiaj większość gmin mierzy się z wyzwaniem opracowania planów ogólnych, których termin uchwalenia kończy się w sierpniu tego roku. A co jeżeli gminie nie uda się uchwalić planu ogólnego? Paraliż budowlany i inwestycyjny, brak możliwości uzyskania pozwoleń na budowę czy decyzji o warunkach zabudowy. Sytuacja ta to zresztą efekt kolejnej nieudolne wprowadzonej reformy, tym razem przez rząd PIS.  A źle przeprowadzone zmiany mogą prowadzić do utraty wartości wielu gruntów w naszym województwie czy w wielu miejscach po prostu zahamowania zabudowy. Jako Konfederacja jesteśmy zwolennikami planowania przestrzennego, trzeba jednak wprowadzić rozwiązania, które uporządkują aktualny, szkodliwy dla wszystkich chaos. Po pierwsze należy zapewnić większą ilość planistów na rynku, którzy umożliwią lepsze i skuteczniejsze opracowywanie planów. Po drugie, należy odejść od tzw. zoningu czyli wydzielania ściśle określony stref funkcjonalnych w obrębie planów, co znacznie utrudnia modyfikowanie zabudowy a jednocześnie jej uporządkowanie. No i po trzecie, tworzenie planów ogólnych musi być efektem współpracy mieszkańców, samorządu i lokalnych przedsiębiorców tak aby szukać porozumienia przy uwzględnieniu interesu wszystkich stron. Druga spraw to ochrona zdrowia – nasz poseł Michał Połuboczek rozpoczął kontrole poselskie w szpitalach na Podkarpaciu. Dzisiaj wydaje się, że problemy finansowe szpitali takie jak np. w Dębicy, czy zamknięcie porodówki w Lesku to tylko wierzchołek góry lodowej całego chaosu w systemie zdrowotnym, którego nie rozwiążą konferencje ani pozorne zmiany. Dzisiaj potrzebne jest fundamentalne zreformowanie ochrony zdrowia na poziomie podstawowym o którym wspominałem wcześniej, a które zapewni mieszkańcom naszego województwa jakość opieki zdrowotnej i dostęp do lekarzy, kiedy będą tego potrzebować. A trzecią kwestią jest rozwój lokalnej przedsiębiorczości, dzisiaj brak jest odpowiednich warunków do prowadzenia działalności gospodarczej, w szczególności poprzez zapewnienie korzystnych cen nieruchomości, ulg podatkowych czy stref ekonomicznych, które działają w zasadzie tylko przy większych miastach takich jak Rzeszów, a ignorują mniejsze miasta i obszary podmiejskie takie jak Leżajsk, Łańcut czy Dębica. Dzisiaj, miasta prowadzą politykę uderzającą nawet w lokalnych kupców, ograniczając dostęp np. do hal targowych, jednocześnie ochoczo witając wokół zagraniczne koncerny. Musimy w tym obszarze postawić w końcu na rozwój lokalnego biznesu, i dzięki temu ruszy nie tylko duże miasto jakim jest Rzeszów, ale także bardziej zaniedbane rejony.

Na koniec pytanie o przyszły układ polityczny: jeśli po wyborach żadna formacja nie będzie w stanie samodzielnie stworzyć rządu, czy Konfederacja jest gotowa wejść w koalicję z PiS albo innym ugrupowaniem prawicowym? Jakie warunki musiałyby zostać spełnione, żeby taka współpraca była możliwa?

- Jesteśmy gotowi na współpracę z tymi formacjami i ugrupowaniami, które będą chciały realizować nasze propozycje programowe. Wydaje mi się, że przesądzanie czy porozumiemy się z taką lub taką opcją, prowadziłoby nas do z góry przegranej pozycji w przyszłych rokowaniach i rozmowach koalicyjnych. Muszę jednak podkreślić, że naszym zasadniczym celem nie jest budowanie układu czy porozumienia dla samego porozumienia, ale po to aby stworzyć faktycznie alternatywę dla Polaków i dobry rząd dla Polski. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo