Do sądu w Leżajsku trafił akt oskarżenia przeciwko 21-letniemu mieszkańcowi, któremu prokuratura zarzuca znęcanie się nad dwoma psami rasy Jack Russell terrier. Według ustaleń śledczych, w wyniku agresywnego zachowania mężczyzny jedno ze zwierząt doznało obrażeń, a drugie zginęło na miejscu. Oskarżony jedynie częściowo przyznaje się do winy, tłumacząc swoje zachowanie obroną własnego pupila.
Goldi i Coco
Jak przekazuje Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie, śledczy skierowali do sądu akt oskarżenia przeciwko 21-letniemu mężczyźnie, któremu zarzuca się wyjątkowo brutalne potraktowanie dwóch czworonogów. Z ustaleń prokuratorskich wynika, że 18 września 2025 roku w Leżajsku oskarżony miał znęcać się nad psem o imieniu Goldi. Jak wskazuje prokuratura, zwierzę rasy Jack Russell terrier zostało kopnięte w okolice podbrzusza, co skutkowało nie tylko silnym bólem, ale i wielodniowymi problemami z normalnym funkcjonowaniem organizmu.
To jednak nie jedyny zarzut postawiony Kacprowi M. W komunikacie Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie podkreślono, że mężczyzna jest również oskarżony o doprowadzenie do śmierci drugiej suczki tej samej rasy – Coco. Z opisu zdarzenia wynika, że oskarżony miał chwycić zwierzę za sierść na grzbiecie, a następnie z dużą siłą cisnąć nim o twardy chodnik. Jak precyzują śledczy, ten brutalny czyn przyniósł tragiczne skutki: u psa doszło do złamania kręgosłupa w odcinku szyjnym (między pierwszym a drugim kręgiem), co spowodowało natychmiastowe zerwanie rdzenia kręgowego i zgon zwierzęcia.
Czyn zarzucony oskarżonemu został zakwalifikowany jako przestępstwo z art. 35 ust. 1 w zbiegu z art. 35 ust. 1a ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt w zw. z art. 11 § 2 Kodeksu karnego
- informuje Krzysztof Ciechanowski, rzecznik prasowy prokuratury okręgowej w Rzeszowie.
Podczas przesłuchania w ramach postępowania przygotowawczego, Kacper M. nie zaprzeczył w całości przedstawionym mu zarzutom. Oskarżony, który do tej pory miał czystą kartotekę karną, złożył obszerne wyjaśnienia, przyznając się do części czynów. Jak wynika z jego relacji, kopnięcie jednego czworonoga oraz 'odrzucenie' drugiego nie było wynikiem agresji, lecz próbą ochrony własnego psa przed rzekomym atakiem zwierząt pokrzywdzonego. Mężczyzna utrzymuje, że nie działał z zamiarem skrzywdzenia psów, a jedynie pod wpływem impulsu obronnego. Warto dodać, że za czyn z art. 35 ust. 1a ustawy o ochronie zwierząt, o który jest oskarżony, grozi kara do 3 lat więzienia.
Komentarze (0)