Mieszkańcy rzeszowa w ostatnim czasie muszą mierzyć się z licznymi utrudnieniami, które wynikają z intensywnych napraw nawierzchni. Miasto już na początku marca zapowiadało, że od poniedziałku 2 marca kierowcy powinni przygotować się na spore komplikacje w ruchu. Wśród rzeszowian zawrzało: dlaczego ciężki sprzęt pojawił się na ulicach tuż po zakończeniu ferii zimowych, a nie w trakcie ich trwania, gdy ruch w mieście był znacznie mniejszy? Odpowiedź na to pytanie rzuca nowe światło na organizację robót drogowych w naszym mieście.
Zablokowane pasy i spore utrudnienia
Mieszkańcy rzeszowa w ostatnim czasie muszą mierzyć się z licznymi utrudnieniami wynikającymi z intensywnych prac przy naprawie i rewitalizacji nawierzchni. Prace te wiążą się z blokowaniem pasów ruchu, niekiedy na bardzo długich odcinkach. Najbardziej odczuwalne jest to na głównych arteriach naszego miasta, takich jak aleja Niepodległości czy ulica Lwowska. To właśnie tam ciężki sprzęt i ekipy remontowe zajmują kluczowe fragmenty jezdni, co przy dużym natężeniu ruchu generuje spore zatory. Drogowcy przypominają jednak, że te przejściowe niedogodności są niezbędne, by docelowo poprawić komfort i bezpieczeństwo jazdy.
Dlaczego po feriach?
Dlaczego drogowcy ruszyli pełną parą dopiero po feriach? Wyjaśniamy kulisy remontów. Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że miasto czekało na powrót największego ruchu, rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Jak przekazuje Artur Gernand z kancelarii prezydenta miasta, prace naprawcze wcale nie zaczęły się w marcu, lecz trwają sukcesywnie już od dłuższego czasu. Kluczowym czynnikiem była tutaj technologia oraz pogoda. W grudniu i styczniu ubytki łatano tak zwaną masą na zimno, co było jedynym możliwym rozwiązaniem przy niskich temperaturach, choć niestety mniej trwałym. Masa na gorąco, która gwarantuje znacznie wyższą jakość, wymaga specyficznych warunków atmosferycznych, dlatego jej szerokie zastosowanie stało się możliwe w marcu.
Artur gernand podkreśla również, że kwestie formalne zostały dopięte z dużym wyprzedzeniem. Przetarg na całoroczne utrzymanie dróg rozstrzygnięto już w ubiegłym roku, a umowę o wartości blisko 2,7 mln zł podpisano 16 grudnia 2025 roku. Dzięki temu pierwsze roboty ruszyły już w styczniu. Obecnie, wykorzystując marcową aurę, miasto postawiło na trwalszą technologię masy na gorąco. Choć wiąże się to z większymi utrudnieniami, drogowcy starają się minimalizować zatory. Od 5 marca trzy ekipy pracują intensywnie między innymi na takich ulicach jak Sportowa, Karola Wojtyły, Wadowicka, Bulwarowa, aleja Niepodległości, Mieszka I, Szopena czy Żeromskiego. Prace odbywają się w godzinach od 8:00 do 14:00, po czym następuje przerwa na popołudniowy szczyt komunikacyjny, a robotnicy wracają na trasę w godzinach od 16:30 do 20:00.
Komentarze (0)