Manifestacja rozpoczęła się o godz. 18 pod pomnikiem Tadeusza Kościuszki. Wydarzenie współorganizowały Partia Razem Okręg Podkarpacki, Manifa Rzeszów i Kolektyw Wisłok. Akcja była częścią ogólnopolskich protestów, podczas których uczestnicy wyrażali niezadowolenie z braku oczekiwanych zmian w przepisach dotyczących przerywania ciąży.
Data zgromadzenia nie była przypadkowa. 22 października przypada szósta rocznica wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku, który doprowadził do zaostrzenia prawa aborcyjnego i wywołał falę masowych protestów w całej Polsce.
Tym razem demonstranci zwracali uwagę przede wszystkim na niezrealizowane obietnice wyborcze. Ich zdaniem zmiana władzy nie przyniosła oczekiwanych rozwiązań, a dostęp do legalnej i bezpiecznej aborcji nadal pozostaje przedmiotem politycznego sporu.
„My body, my choice”. Jakie postulaty przedstawiali demonstranci?
Podczas zgromadzenia można było usłyszeć hasła „Nie o taką Polskę walczyłyśmy” oraz „My body, my choice”. Uczestnicy podkreślali prawo kobiet do decydowania o własnym ciele i domagali się zmian, które zapewniłyby im większą swobodę w podejmowaniu decyzji dotyczących ciąży.
Wśród poruszanych tematów znalazły się legalna aborcja, dostęp do tabletki „dzień po” oraz sprzeciw wobec zgromadzeń organizowanych pod szpitalami, w których udzielana jest pomoc pacjentkom. Demonstranci zwracali uwagę na potrzebę zapewnienia kobietom dostępu do świadczeń medycznych i poszanowania ich praw.
W trakcie manifestacji pojawiały się również hasła odnoszące się do macierzyństwa i warunków, w jakich kobiety podejmują decyzje o rodzicielstwie. Jednym z nich było „Dzieci rodzi się z miłości”.
Zgromadzeniu towarzyszyła mocna muzyka, która nadawała wydarzeniu wyrazisty charakter. Uczestnicy przynosili ze sobą hasła i transparenty, a głównym przesłaniem protestu pozostawało niezadowolenie z tempa zmian w prawie aborcyjnym.
Kilka metrów dalej odbyła się kontrmanifestacja
W tym samym czasie, zaledwie kilka metrów od uczestników „Czerwonej kartki za aborcję”, zgromadzili się przeciwnicy przerywania ciąży. Ich manifestacja koncentrowała się na ochronie życia i stanowiła wyraz sprzeciwu wobec postulatów przedstawianych przez drugą grupę.
Dwa zgromadzenia odbywające się w bezpośrednim sąsiedztwie pokazały, jak odmienne stanowiska w sprawie aborcji wciąż funkcjonują w polskim społeczeństwie. Z jednej strony pojawiały się żądania liberalizacji prawa i zwiększenia dostępności świadczeń, z drugiej – postulaty ochrony życia.
Mimo silnych emocji związanych z tematem oba zgromadzenia przebiegły stosunkowo spokojnie. Na Rynku można było obserwować dwie grupy prezentujące przeciwstawne poglądy, a przestrzeń w centrum miasta stała się miejscem publicznego sporu o prawa kobiet i granice ochrony życia.
Sześć lat od wyroku Trybunału Konstytucyjnego
Czwartkowa manifestacja przypomniała również o wydarzeniach z jesieni 2020 roku. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego, ogłoszony 22 października, doprowadził do wyeliminowania przesłanki embriopatologicznej, która wcześniej pozwalała na przerwanie ciąży w przypadku ciężkich wad płodu. Po wejściu orzeczenia w życie przepisy stały się jednymi z najbardziej restrykcyjnych w Europie.
Decyzja wywołała masowe protesty, w których uczestniczyły tysiące osób w różnych częściach kraju. Hasła dotyczące praw kobiet i dostępu do aborcji na długo stały się elementem debaty publicznej.
Po sześciu latach temat ponownie zgromadził mieszkańców na rzeszowskim Rynku. Tym razem protestujący chcieli nie tylko przypomnieć o skutkach wyroku, lecz także zwrócić uwagę na brak zmian, na które – jak podkreślali – liczyli po wyborach parlamentarnych w 2023 roku.
Czwartkowe wydarzenia pokazały, że kwestia aborcji nadal budzi silne emocje i pozostaje jednym z najważniejszych punktów sporu społecznego oraz politycznego w Polsce.
Komentarze (0)