W poniedziałkowy poranek, 22 czerwca, podróż autostradą A4 dla jednego z kierowców zakończyła się w przydrożnym rowie. Tuż po godzinie 8:00 w miejscowości Mirocin doszło do groźnego zdarzenia - kierujący oplem meriva stracił panowanie nad rozpędzonym autem, z impetem uderzył w bariery ochronne i wypadł z jezdni. Choć cała sytuacja wyglądała bardzo poważnie, to kluczowa informacja w tej sprawie niesie ogromną ulgę.
Funkcjonariusze ruchu drogowego pracowali wczoraj na miejscu zdarzenia drogowego, do którego doszło po godz. 8 na autostradzie A4 w miejscowości Mirocin
- informuje KPP Przeworsk.
Jazda zakończona w przydrożnym rowie
Jak przekazują funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Przeworsku, którzy pracowali na miejscu zdarzenia, główną przyczyną wypadku była brawura i niedostosowanie prędkości do trudnych warunków atmosferycznych. Mundurowi ustalili, że 46-letni mieszkaniec powiatu jarosławskiego, siedzący za kierownicą opla meriva, nie opanował samochodu na śliskiej trasie. W efekcie pojazd nagle odbił od jezdni, uderzył w barierki ochronne, a pęd powietrza i siła uderzenia zepchnęły go prosto do głębokiego, przydrożnego rowu.
W wyniku zdarzenia kierujący tym pojazdem nie odniósł obrażeń. 46-latek za stworzenie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym został ukarany mandatem karnym
- wyjaśnia przeworska policja.
Komentarze (0)