Sytuacja na podkarpackim odcinku autostrady A4 stała się znacznie trudniejsza niż zakładano w porannych komunikatach. Po godzinie 11:30 służby podjęły decyzję o całkowitym zamknięciu jezdni w kierunku Korczowej. Jest to związane z koniecznością użycia ciężkiego sprzętu do wyciągnięcia ciągnika siodłowego wraz z naczepą, który po przebiciu barier energochłonnych utknął w przydrożnym rowie w miejscowości Mrowla.
Szczegóły porannego wypadku na wysokości Mrowli
Do groźnego zdarzenia doszło w środę 22 kwietnia tuż po godzinie 5:00 rano na 571. kilometrze trasy. Samochód ciężarowy, jadący w stronę granicy z Ukrainą, z nieznanych jeszcze przyczyn uderzył w bariery i wypadł z jezdni. Na szczęście, jak przekazuje policja, w wyniku kolizji nikt nie odniósł obrażeń, jednak infrastruktura drogowa została poważnie uszkodzona. Choć początkowo zablokowany był tylko prawy pas, operacja wydobycia kolosa z rowu wymaga obecnie zajęcia całej szerokości trasy.
Przymusowy objazd dla kierowców
Jak informuje GDDKiA Oddział Rzeszów, odcinek pomiędzy węzłami Rzeszów Zachód a Rzeszów Północ jest obecnie nieprzejezdny. Służby drogowe oraz policja wyznaczyły trasę alternatywną, aby rozładować zatory tworzące się przed miejscem zdarzenia. Kierowcy jadący w stronę Korczowej są kierowani na węźle Rzeszów Zachód na drogę ekspresową S19 w stronę Rzeszowa. Następnie mają oni możliwość powrotu na autostradę A4 na węzłach Rzeszów Północ lub Rzeszów Wschód.
Długotrwałe utrudnienia i przewidywany czas naprawy
Akcja na autostradzie może potrwać jeszcze wiele godzin. Służby szacują, że utrudnienia w tym miejscu mogą potrwać nawet 8 godzin od momentu rozpoczęcia blokady, co oznacza, że normalny ruch zostanie przywrócony prawdopodobnie dopiero wieczorem. Oprócz samego wyciągnięcia pojazdu konieczne będzie uprzątnięcie jezdni oraz zabezpieczenie uszkodzonych barier. Apelujemy do kierowców o zachowanie szczególnej ostrożności i śledzenie komunikatów drogowych, gdyż czas operacji może ulec zmianie w zależności od postępu prac holownika.
Komentarze (0)