Chwila nieuwagi w czasie wolnym od służby zamieniła się w dynamiczną interwencję. Gdy w jednym ze sklepów w Rakszawie agresywny klient zaczął terroryzować otoczenie, nie spodziewał się, że w tej samej kolejce stoi funkcjonariusz wydziału prewencji. To, co wydarzyło się przy kasie, znajdzie teraz swój finał w sądzie.
(9 kwietnia, przyp. red.) Około godz. 15.30, w jednym ze sklepów w Rakszawie. Po zakończonej służbie, funkcjonariusz Wydziału Prewencji łańcuckiej komendy był świadkiem agresywnego zachowania jednego z klientów
- informuje KPP w Łańcucie.
Awantura w sklepie
Kiedy ekspedientka stanowczo odmówiła sprzedaży alkoholu, pijany 30-latek wpadł w furię. Sklepowe alejki wypełniły się wulgaryzmami i agresją wymierzoną w obsługę. Na te groźne sceny natychmiast zareagował obecny w lokalu policjant po służbie. Funkcjonariusz najpierw próbował uspokoić napastnika i nakłonić go do wyjścia, jednak ten, zamiast odpuścić, furię skierował prosto na niego. Reakcja policjanta była błyskawiczna – jednym sprawnym ruchem obezwładnił furiata, unieruchomił go i wezwał na miejsce umundurowany patrol.
Awanturnikiem okazał się 30-letni mieszkaniec gminy Rakszawa. Mężczyzna był pijany
- przekazuje łańcucka policja.
Ponad 3 promile
Wynik badania alkomatem nie pozostawił złudzeń – w organizmie agresora krążyło ponad 3 promile alkoholu. Zamiast z kolejną butelką do domu, 30-latek trafił prosto do policyjnej celi, gdzie pod czujnym okiem mundurowych spędził noc, trzeźwiejąc po burzliwej awanturze. To jednak dopiero początek jego kłopotów. Gdy tylko dojdzie do siebie, usłyszy zarzuty za rażące zakłócenie porządku publicznego. Ostateczny finał tej pijackiej szarży rozegra się na sali sądowej, gdzie mężczyzna poniesie surowe konsekwencje swojego zachowania.
Mieszkańcowi gminy Rakszawa grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny
- tłumaczy KPP Łańcut.
Komentarze (0)