reklama

34 ludzkie płody zakopane na działce w Lutoryżu. Adwokat przedstawia wersję patomorfolożki

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

34 ludzkie płody zakopane na działce w Lutoryżu. Adwokat  przedstawia wersję patomorfolożki - Zdjęcie główne
Autor: KMP Rzeszów | Opis: Makabryczne odkrycie w Lutoryżu

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościNowe ustalenia w sprawie zabezpieczenia szczątków 34 płodów oraz tysięcy próbek laboratoryjnych pod Rzeszowem. Wyznaczona z urzędu obrończyni podejrzanej patomorfolożki na łamach „Gazety Wyborczej” przedstawiła nowe informacje.
reklama

Makabryczne odkrycie pod Rzeszowem wstrząsnęło opinią publiczną, gdy Prokuratura Okręgowa ujawniła, że na jednej z podmiejskich działek ukryto szczątki 34 ludzkich płodów oraz tysiące laboratoryjnych próbek. W centrum tego medycznego skandalu znalazła się 57-letnia rzeszowska patomorfolożka, Magdalena H. Głos w sprawie zabrała właśnie jej obrończyni, mecenas Patrycja Chobel, która w poruszającej rozmowie z „Gazetą Wyborczą” odsłoniła nowe informacje w związku z tą sprawą.

Wszystko zaczęło się 10 czerwca

Do ujawnienia procederu doszło 10 czerwca podczas rutynowych robót budowlanych na jednej z podkarpackich posesji. Właściciele terenu, dążący do wybudowania tarasu, musieli wstrzymać prace, gdy operator maszyny budowlanej dokonał odkrycia podziemnego składowiska medycznego. Przez kolejne dni na miejscu pracowali funkcjonariusze policji, którzy przy wsparciu psów wyszkolonych do poszukiwań oraz nowoczesnego georadaru przeczesywali grunt. Czynności terenowe sfinalizowano w sobotni wieczór, a zabezpieczony materiał dowodowy okazał się ogromny - ujawniono dziesiątki tysięcy szkiełek oraz parafinowych bloków z tkankami, a przede wszystkim szczątki 34 płodów. Zatrzymana w tej sprawie 57-letnia lekarka przebywa w izolacji od 13 czerwca, a jej obrona dąży do zakwestionowania zasadności tego środka izolacyjnego.

Współpraca ze śledczymi?

reklama

Stanowisko podejrzanej przedstawiła na łamach „Gazety Wyborczej” jej obrończyni, mecenas Patrycja Chobel. Według relacji adwokatki, dr Magdalena H. podjęła decyzję o pełnym współdziałaniu z organami ścigania. Kluczowym elementem jej wyjaśnień ma być ujawnienie kompletnego rejestru placówek medycznych, z którymi lekarka była związana umowami cywilnoprawnymi. Dla prokuratury rzeszowskiej będzie to podstawowe narzędzie do zidentyfikowania pochodzenia i datowania zabezpieczonych odpadów.

Faktyczna motywacja?

Wypowiadająca się dla „Gazety Wyborczej” obrończyni odniosła się do krążących w przestrzeni publicznej teorii na temat motywacji lekarki. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, adwokatka kategorycznie ucięła plotki, jakoby tłem obecnych zawirowań życiowych dr H. była relacja partnerska z obcokrajowcem. Na łamach dziennika mecenas zaprzeczyła też doniesieniom o rzekomym udziale matki podejrzanej w całej sprawie, wskazując, że jedyną relacją zawodową w rodzinie miała być wcześniejsza współpraca z ojcem patomorfolożki, pełniącym dawniej funkcję ordynatora rzeszowskiego zakładu patomorfologii.

Oficjalne umowy ze szpitalami

Jak wskazała na łamach „Gazety Wyborczej” reprezentantka lekarki, dr H.  miała prowadzić  badania w ramach oficjalnych kontraktów zawartych z placówkami medycznymi, a odebrane stamtąd próbki laboratoryjne poddawała analizie w swoim własnym gabinecie.

Standardowy proces wymaga, aby po sfinalizowaniu ekspertyz wszelkie pozostałości biologiczne zostały zutylizowane przez wyspecjalizowaną firmę, co wiąże się z konkretnymi kosztami. Z kolei w kwestii postępowania z płodami, ostateczny głos zawsze należy do ich prawnych opiekunów, którzy decydują o formie pochówku lub utylizacji. W Lutoryżu jednak nie doszło do takich procedur.

Problemy finansowe?

Z doniesień „Gazety Wyborczej” wynika, że u podłoża całej sprawy leżały wyłącznie dramatyczne zawirowania osobiste rzeszowskiej lekarki. Na łamach „Gazety Wyborczej” obrończyni wyjaśniła, że z powodu poważnych problemów zdrowotnych w trakcie pandemii patomorfolożka została całkowicie odcięta od źródeł dochodu, a praktykę lekarską zdołała wznowić zaledwie kilka miesięcy temu. Jak opisuje „Gazeta Wyborcza”, nawarstwiające się zobowiązania finansowe w połączeniu z kryzysem w rodzinie  miały doprowadzić do sytuacji, w której koszty profesjonalnego zniszczenia materiałów medycznych  miały przekroczyć  jej możliwości budżetowe co  miało skłonić  kobietę do zdeponowania odpadów na terenie prywatnej nieruchomości

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo