Chwila nieuwagi, uderzenie w słup i dramatyczny finał w szpitalu. Wypadek 15-latki z Podkarpacia to brutalne ostrzeżenie dla wszystkich fanów jednośladów. Pokazuje też, jak tragiczne w skutkach może być ignorowanie nowych, surowych przepisów, które weszły w życie na początku czerwca. Zobacz, co wydarzyło się wieczorem na jednej z ulic i jakie błędy popełnili opiekunowie nastolatki.
Wczoraj (25 czerwca, przyp. red.) po godzinie 21 oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Dębicy otrzymał informację o zdarzeniu drogowym, do którego doszło na ulicy Krakowskiej w Dębicy. Funkcjonariusz natychmiast skierował na miejsce najbliższy patrol
- informuje KPP Dębica.
Mundurowi natychmiast zabezpieczyli teren wypadku, po czym przystąpili do odtwarzania pierwszych szczegółów tego, co dokładnie się tam wydarzyło.
Utrata panowania na hulajnogą
Jak przekazuje Komenda Powiatowa Policji w Dębicy, poruszająca się po chodniku piętnastolatka nagle straciła kontrolę nad elektrycznym jednośladem, po czym z całym impetem uderzyła w słup telekomunikacyjny. W wyniku tego zderzenia nastolatka runęła wraz z pojazdem na ziemię. Funkcjonariusze podkreślają, że kierująca hulajnogą dziewczyna w momencie wypadku nie miała na głowie kasku ochronnego.
Ranna mieszkanka gminy Dębica doznała obrażeń głowy i została przewieziona karetką pogotowia do szpitala w Rzeszowie
- przekazuje dębicka policja.
Jak przypominają dębiccy policjanci, to właśnie na rodzicach oraz opiekunach prawnych spoczywa pełna odpowiedzialność karna za to, że pozwalają dziecku poniżej 16 roku życia na jazdę rowerem, hulajnogą elektryczną czy urządzeniem UTO bez odpowiedniej ochrony. Zignorowanie tego obowiązku, na co zwraca uwagę KPP w Dębicy, to prosta droga do otrzymania mandatu za popełnione wykroczenie. Mundurowi podkreślają jednak, że konsekwencje finansowe to nic w porównaniu z ogromnym ryzykiem, na jakie wystawia się zdrowie i życie najmłodszych, narażając ich na skrajnie niebezpieczne urazy.
Komentarze (0)