reklama

Horror w Ostrowcu! Resovia wyszarpała zwycięstwo. Kwiatek i słupek ratują „Pasiaki”

Opublikowano:
Autor:

Horror w Ostrowcu! Resovia wyszarpała zwycięstwo. Kwiatek i słupek ratują „Pasiaki” - Zdjęcie główne
Autor: Paweł Golonka/Resovia Rzeszów | Opis: Rzeszowianie wygrali pierwszy mecz barażowy w Ostrowcu Świętokrzyskim.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportTo był mecz, który kibice obu drużyn zapamiętają na długo. Resovia Rzeszów pokonała na wyjeździe KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 1:0 (1:0) w pierwszym meczu barażowym, jednak droga do tego zwycięstwa była prawdziwą drogą przez mękę. Rzeszowianie kończyli mecz w dziesiątkę, a o końcowym sukcesie zadecydował niesamowity charakter, genialna postawa młodego bramkarza oraz... milimetry, które w 98. minucie uratowały gości przed utratą gola.
reklama

Pierwsza połowa: Przebłysk geniuszu Czyżyckiego

Spotkanie na Miejskim Stadionie Sportowym w Ostrowcu Świętokrzyskim od początku obfitowało w twardą, fizyczną walkę. Już w 5. minucie na murawie musieli pojawić się medycy, aby udzielić pomocy kapitanowi gospodarzy, Jarosławowi Lisowi. Przez pierwsze dwa kwadranse gra była szarpana, a klarownych sytuacji brakowało z obu stron. Strzały Dawida Kroczka (KSZO) czy Dawida Bałdygi (Resovia) nie potrafiły zaskoczyć dobrze dysponowanych tego dnia golkiperów. Z czasem to Resovia zaczęła dochodzić do głosu. W 25. minucie bliski szczęścia był Bartosz Grasza, ale jego dobitkę instynktownie obronił bramkarz KSZO, Marcel Klebaniuk. Chwilę później sprytny strzał Patryka Romanowskiego również padł łupem bramkarza gospodarzy. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, nadeszła 44. minuta. Mateusz Czyżycki zdecydował się na atomowe uderzenie zza pola karnego. Piłka z ogromną siłą odbiła się od słupka i wpadła do siatki obok bezradnego Klebaniuka. Resovia schodziła do szatni z jednobramkowym prowadzeniem i psychologiczną przewagą.

reklama

Czerwona kartka i obrona Częstochowy

Druga odsłona mogła zacząć się od mocnego uderzenia Resovii. W 54. minucie po strzale głową Czyżyckiego świetną paradą popisał się Klebaniuk, ratując swój zespół przed stratą drugiego gola. Jak się później okazało, była to jedna z ostatnich groźnych akcji rzeszowian w tym meczu. Kluczowy moment dla losów drugiej połowy nastąpił w 65. minucie. Wychodzącego na czystą pozycję napastnika KSZO brutalnie sfaulował Patryk Romanowski. Sędzia nie miał wątpliwości – czerwona kartka i Resovia musiała radzić sobie w dziesiątkę. Od tego momentu gospodarze rzucili wszystkie siły do ataku. Trener Resovii zareagował natychmiast, dokonując zmian defensywnych. Na boisku zameldował się m.in. Myles Asei Dantoni, zaliczając swój oficjalny debiut w seniorskiej drużynie. Młody defensor wszedł w sam środek piłkarskiego piekła, ale razem z kolegami z obrony spisywał się bez zarzutu, wybijając rywalom z głowy kolejne ataki.

reklama

Bohater w rękawicach i doliczony czas grozy

Prawdziwym bohaterem końcówki spotkania został jednak młody bramkarz Resovii, Mikołaj Kwiatek. Gospodarze raz po raz nękali go dośrodkowaniami i strzałami. W 72. minucie Kwiatek w nieprawdopodobny sposób zatrzymał uderzenie D. Lisowskiego, a w 89. minucie kibice w Ostrowcu tylko złapali się za głowy, gdy rzeszowski golkiper w spektakularnym stylu sparował strzał Nowaka. Miejscowi fani próbowali deprymować Kwiatka gwizdami i prowokacyjnymi okrzykami, kiedy ten po jednej z interwencji długo nie podnosił się z murawy, ale młody bramkarz zachował stoicki spokój. Arbiter z racji licznych przerw doliczył do regulaminowego czasu gry aż 8 minut. Końcówka zamieniła się w taktyczną wojnę nerwów. Napastnik Resovii, Gracjan Jaroch, w stylu Włodzimierza Smolarka mądrze „kradł sekundy” w narożniku boiska, zmuszając rywali do fauli i frustracji. Zdenerwowany gracz KSZO, Dawid Kroczek, w pewnym momencie wyładował swoje emocje, uderzając pięścią w ścianę ławki rezerwowych. W 98. minucie serca rzeszowskich kibiców na moment zamarły. KSZO postawiło wszystko na jedną kartę, stosując prostą taktykę „lagi w pole karne”. Po jednym z rozpaczliwych strzałów piłka minęła bezradnego Kwiatka i... huknęła w słupek! Sekundy później sędzia zagwizdał po raz ostatni. Resovia przetrwała to oblężenie i wywiozła zaliczkę pokazując ogromną wolę walki oraz dojrzałość w defensywie.   

reklama

KSZO Ostrowiec Św. - Resovia 0:1 (0:1)

Bramka: 0:1 Czyżycki 44.

KSZO Ostrowiec Św.: Klebaniuk - Lis, Waleńcik (79. Majewski), Marcinkowski - Nowak, Łazarz, Horzhui, Morys (68 Lisowski) - Belych (79.Górski), Kroczek (68. Zięba), Lepiarz. Trener Łukasz Tarkowski.

Resovia Rzeszów: Kwiatek - Geniec, Grasza (61. Ciszewski (76. Jokel)), J. Banach, Romanowski, Małachowski, Letniowski (70. Dantoni), Zimnicki, Jaroch - Czyżycki (70. Rębisz), Bałdyga. Trener Kamil Kuzera.

Sędziował:Krasny (Kraków).

Żółte kartki: Marcinkowski, Kroczek, Romanowski, Jaroch, Czyżycki.

Czerwona kartka: Romanowski. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo