reklama

Właściciel firmy przewozowej zabrał głos po tragedii. Ruszyło śledztwo, kierowca zatrzymany

Opublikowano:
Autor:

Właściciel firmy przewozowej zabrał głos po tragedii. Ruszyło śledztwo, kierowca zatrzymany - Zdjęcie główne
Autor: Rzeszów24info | Opis: Właściciel firmy przewozowej zabrał głos po tragedii

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościPojawiły się nowe informacje w sprawie tragicznego wypadku polskiego autokaru na Węgrzech. Śledztwo dotyczące katastrofy, w której zginęło 12 osób, prowadzić będzie Prokuratura Okręgowa w Krośnie. Taką decyzję przekazała Prokuratura Krajowa. Polscy śledczy rozpoczęli już czynności w kraju, a planowane są również działania na miejscu tragedii, po uzyskaniu zgody strony węgierskiej.
reklama

Do wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę na autostradzie M3 w rejonie miejscowości Mezőkeresztes. Autokarem wracali pielgrzymi z Podkarpacia, którzy byli w Medjugorie. Pojazdem podróżowało 57 pasażerów oraz dwóch kierowców. W katastrofie zginęło 12 osób, a wielu pasażerów zostało rannych.

Węgierska policja przesłuchuje świadków

O działaniach węgierskich służb poinformował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Jak informuje mnie minister Anita Orban, węgierska policja już zaczęła przesłuchiwanie świadków

- przekazał.

Rzecznik węgierskiej policji Attila Janasóczki poinformował Polską Agencję Prasową, że osoba kierująca autokarem została zatrzymana przez policję.

reklama

Węgierscy śledczy badają obecnie dokładne przyczyny tragedii. Jedna z wstępnych hipotez zakłada, że kierowca mógł zasnąć za kierownicą. Nie jest to jednak na tym etapie ostatecznie potwierdzona przyczyna wypadku. Pojazd nagle zjechał z autostrady, wpadł do rowu i przewrócił się.

Właściciel firmy: „Zerwałem się na równe nogi”

O dramatycznych wydarzeniach opowiedział w rozmowie z Interią Tadeusz Dykas, właściciel firmy przewozowej z Jasła, która odpowiadała za transport pielgrzymów.

reklama

Jak relacjonował, informację o wypadku otrzymał krótko po godzinie 1 w nocy.

Pilot wycieczki zadzwonił do mnie po pierwszej w nocy. Szybko zerwałem się na równe nogi

- powiedział.

Po otrzymaniu wiadomości właściciel firmy wraz ze swoim zespołem natychmiast ruszył na Węgry. Na miejscu byli około godziny 7 rano.

Dykas przyznał, że wciąż nie zna dokładnego przebiegu zdarzenia.

Nie mam pojęcia, co się stało. Mam takie same informacje z mediów, bo na ten moment nie mamy kontaktu ze służbami, bo długo trwała akcja ratunkowa. Jesteśmy na Węgrzech zastępczym autokarem

- relacjonował.

reklama

Jak podkreślił właściciel firmy, obaj kierowcy mieli wieloletnie doświadczenie i często jeździli na trasach do Medjugorie. Obaj przeżyli wypadek. Nie wiadomo jednak, który z nich w momencie tragedii znajdował się za kierownicą.

Na Węgrzech pozostaje część przedstawicieli firmy przewozowej. Zorganizowano również autokar zastępczy, który ma pomóc w powrocie do kraju osobom, których stan zdrowia na to pozwala.

Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Krośnie ma wyjaśnić dokładny przebieg tragedii i jej przyczyny. Równolegle swoje czynności prowadzą węgierskie służby.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo