Zimą biały puch na dachach i zamarznięte tafle jezior wydają się czymś zupełnie naturalnym. Tak naturalnym, że często przestajemy je zauważać. To właśnie wtedy pojawia się największe zagrożenie, bo śnieg i lód potrafią być bezlitosne – zarówno dla budynków, jak i dla ludzi.
Dach pod ciężarem, którego nie widać
Niewielka warstwa śniegu na dachu może wyglądać niegroźnie, ale pozory bywają złudne. Metr sześcienny mokrego śniegu waży nawet 800 kilogramów. To ogromne obciążenie dla konstrukcji nośnej, szczególnie w przypadku dachów płaskich, hal magazynowych czy wielkopowierzchniowych marketów.
W czasie odwilży sytuacja staje się jeszcze bardziej niebezpieczna. Śnieg nasiąka wodą, ciężar gwałtownie rośnie, a całość często zamienia się w twardy lód. To moment, w którym konstrukcja może nie wytrzymać.
Prawo nie pozostawia wątpliwości. Za usuwanie śniegu, lodu, sopli i nawisów odpowiadają właściciele, zarządcy oraz administratorzy obiektów. Zaniedbania mogą skończyć się nie tylko stratami materialnymi, ale przede wszystkim tragedią z udziałem ludzi.
Jak podkreśla Marcin Betleja, rzecznik prasowy podkarpackiego komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, reagować trzeba zawczasu. – Zadbajmy o bezpieczeństwo użytkowników budynków. Lepiej działać wcześniej, niż żałować po fakcie – apeluje strażak.
Lód, który nie wybacza błędów
Zimą zagrożenia czyhają także tam, gdzie wielu szuka skrótów lub chwili rozrywki – na zamarzniętych akwenach. Co roku w Polsce dochodzi do dramatycznych zdarzeń na lodzie. I co roku powtarza się ta sama prawda – nie ma bezpiecznego lodu.
Jeżeli pod stopami zacznie pękać tafla, liczą się sekundy. W takiej sytuacji należy natychmiast rozłożyć szeroko ramiona, by nie zatonąć, a następnie obrócić się w stronę, z której przyszliśmy – tam lód był jeszcze stabilny. Gdy krawędź się kruszy, trzeba ją łamać przed sobą, aż dotrzemy do grubszej warstwy.
Kolejny krok to oparcie przedramion płasko na lodzie i energiczna praca nogami, aż tułów uda się wypchnąć poziomo na powierzchnię. Po wydostaniu się z wody absolutnie nie wolno wstawać. Należy czołgać się lub turlać dokładnie tą samą drogą w stronę brzegu.
Gdy tylko znajdziemy się na lądzie, trzeba jak najszybciej zdjąć mokrą odzież i znaleźć ciepłe schronienie. Hipotermia rozwija się błyskawicznie i potrafi odebrać siły szybciej, niż się wydaje.
Rozsądek ratuje życie
Zimowe krajobrazy potrafią zachwycać, ale nie wolno zapominać, że to także pora szczególnego ryzyka. Chwila brawury, zabawa na lodzie czy zlekceważenie śniegu na dachu mogą mieć tragiczne konsekwencje.
– Nie ryzykujmy życia dla zabawy ani dla skrótu drogi. Bądźmy odpowiedzialni za siebie i swoich bliskich – apeluje Marcin Betleja.
Jeżeli widzimy kogoś w niebezpieczeństwie, nie wahajmy się ani chwili. Natychmiast dzwońmy pod numer alarmowy 112. W takich sytuacjach szybka reakcja może zdecydować o czyimś życiu.
Komentarze (0)