W podrzeszowksiej miejscowości Malawa doszło do tragicznej katastrofy — rozbił się tam prywatny śmigłowiec. Maszyna według rejestrów FlightRadar24 śledzona była do momentu, gdy nad lasem w okolicach Malawy nagle zniknęły jej sygnały.
AKTUALIZACJA 17.35
Na miejscu tragedii panuje bardzo gęsta mgła, która mogła w pewnym stopniu przyczynić się do tragicznego wypadku. Do katastrofy doszło w Malwie, niedaleko wzgórza Magdalenka i wieży widokowej. Warunki atmosferyczne mogły znacząco utrudnić widoczność i przyczynić się do tej straszliwej tragedii.
Przestrzeń powietrzna zamknięta
Świadkowie relacjonują: Na miejscu tragedii pojawiła się już komisja lotnicza, która rozpoczęła dochodzenie. Przestrzeń powietrzna została zamknięta, a służby zajmują się szczegółową analizą zdarzenia. Wszyscy apelują o zachowanie ostrożności i unikanie okolic miejsca wypadku.
Informacje o wypadku śmigłowca niedaleko Rzeszowa w okolicach malawy w terenie bardzo trudno dostępnym otrzymaliśmy około godziny 15:50. Na miejsce zadysponowano 11 zastępów straży pożarnych z powiatu rzeszowskiego. W momencie, gdy na miejsce dojechali strażacy, śmigłowiec spłonął. W środku znaleziono ciała 2 osób
-informuje starszy brygadier Marcin Betlejem, a rzecznik prasowy podkarpackiego komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.
Strażacy ugasili pożar i zabezpieczyli miejsce zdarzenia, a teraz sprawdzają okolicę, aby upewnić się, czy na pokładzie śmigłowca nie było innych osób. Przyczyny wypadku zostaną dokładnie wyjaśnione. Jak poinformował starszy brygadier Marcin Betlejem, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, w związku z tragedią, Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych została już poinformowana i rozpoczęła analizę sytuacji. Śmigłowiec typu Robinson R.44 runął w okolicach Rzeszowa.
Co sie stało?
Na miejscu zdarzenia helikopter uderzył w teren leśny, a w wyniku upadku i rozbicia wybuchł pożar, który całkowicie strawił wrak. W konsekwencji tragedii nie żyją dwie osoby. Służby ratunkowe — na chwilę obecną składające się z około 50 strażaków ze 15 zastępów — kontynuują działania. Istnieje możliwość, że liczba ratowników zostanie zwiększona.
Miejsce tragedii
Miejsce katastrofy to gęsty kompleks leśny. Z uwagi na to, że maszyna spłonęła doszczętnie, służby pracują nad zabezpieczeniem miejsca, ustaleniem tożsamości ofiar oraz wyjaśnieniem okoliczności zdarzenia. Na razie przyczyny pozostają nieznane — nie wiadomo, czy doszło do awarii technicznej, błędu pilotażu, czy innych czynników.
Mieszkańcy Malawy i okolic, jak również lokalne władze, pozostają w szoku. Wiele osób zwraca uwagę, że prywatne śmigłowce rzadko latają nad lasami, a tragiczne wydarzenia tego rodzaju wzbudzają duże obawy o bezpieczeństwo lotów.
Mieszkam niedaleko. Słyszałam jeden wielki huk
- komentuje mieszkanka miejscowości
Sprawę prowadzi prokuratura, a wkrótce możliwe będzie rozpoczęcie oficjalnego śledztwa — z udziałem ekspertów lotniczych i techników. W najbliższych dniach należy się spodziewać komunikatu o tym, kto był na pokładzie maszyny oraz jakie były ostatnie dane techniczne lotu.
Komentarze (0)