Półmaraton w garniturze i ważny przekaz
Wśród uczestników Półmaratonu Rzeszowskiego uwagę przyciągał dr Marcin Król, który zdecydował się wystartować w garniturze. Nie był to jednak przypadkowy pomysł ani sportowy żart, który kończy się po pierwszym kilometrze i zdjęciu marynarki. Za tym wyborem stał konkretny przekaz i chęć pomocy.
Jak wyjaśnił dr Marcin Król, bieg miał charakter charytatywny. Celem akcji było wsparcie zbiórki pieniędzy na leczenie - w tym terapię genową - dla Antosia z okolic Nowej Sarzyny, który choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a.
Pomoc dla Antosia z okolic Nowej Sarzyny
To właśnie historia chłopca stała się osią całego przedsięwzięcia. Marcin Król podkreślił, że wszystkie środki zebrane w ramach jego skarbonki trafiają do głównej zbiórki prowadzonej dla Antosia.
„Główna zbiórka Antosia jest na profilu Siepomaga, ja podłączyłem swoją skarbonkę, wszystkie pieniądze ze skarbonki trafiają do nich” - przekazał.
To prosty, ale bardzo przejrzysty mechanizm wsparcia. Dzięki temu osoby, które chciały zaangażować się w akcję, wiedziały dokładnie, na jaki cel trafiają przekazane pieniądze.
Link do skarbonki tutaj.
Dlaczego właśnie garnitur?
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów biegu był oczywiście strój. Garnitur na trasie półmaratonu to widok, który trudno przeoczyć. W tym przypadku nie chodziło jednak tylko o zwrócenie uwagi.
„Garnitur kojarzy się ze strojem męskim, a na tę chorobę genetyczną chorują wyłącznie chłopcy” - wyjaśnił dr Marcin Król.
Ten symboliczny zabieg nadał całej akcji dodatkowy wymiar. Garnitur stał się nie tylko elementem wyróżniającym biegacza, ale też nośnikiem ważnego komunikatu o chorobie, która dotyka chłopców i wymaga kosztownego leczenia.
Najtrudniejszy był wybór zbiórki
Jak przyznał dr Marcin Król, samo przygotowanie akcji nie sprowadzało się wyłącznie do decyzji o starcie. Jednym z najtrudniejszych momentów był wybór konkretnej zbiórki, którą chciał wesprzeć..
Ostatecznie postawił na formę bardziej otwartą i społeczną. Poprosił swoich obserwatorów o sugestie, komu mógłby pomóc.
„Pozwoliłem obserwatorom podrzucić w wiadomościach interesujące wg nich [zbiórki], zdecydowana większość wysyłała Antosia” - relacjonował.
Jak dodał, zaangażowanie wokół tej pomocy było bardzo szerokie.
„Jak później się dowiedziałem, cała lokalna społeczność się w to zaangażowała, łącznie z burmistrzem” - zaznaczył.
Lekarz, który promuje zdrowy styl życia
Dr Marcin Król podkreśla, że aktywność fizyczna jest ważną częścią jego codzienności. Jak sam mówi, bieganie i ćwiczenia to dla niego nie tylko hobby, ale też element spójny z zawodową misją.
Taki gest zyskuje dzięki temu dodatkową wiarygodność. To nie jednorazowa akcja oderwana od codzienności, ale działanie człowieka, który na co dzień zachęca innych do dbania o zdrowie, a przy okazji pokazuje, że sport może mieć także wymiar społeczny.
To nie był ostatni taki bieg
Jak się okazuje, półmaraton w garniturze nie musi być jednorazowym wydarzeniem. Dr Marcin Król nie ukrywa, że ma ochotę kontynuować podobne inicjatywy.
„To nie ostatni bieg, więc nie wypowiedziałem ostatniego słowa” - zapowiedział z uśmiechem.
Te słowa mogą oznaczać, że w przyszłości pojawią się kolejne sportowo-charytatywne akcje z jego udziałem. Jeśli tak będzie, można się spodziewać, że znów zrobi to w sposób, który przyciągnie uwagę i jednocześnie skieruje ją tam, gdzie naprawdę jest potrzebna.
Komentarze (0)