Barwny tłum, powiewające tęczowe flagi i głośny głos w sprawie tolerancji. Marsz Równości po raz siódmy przeszedł ulicami Rzeszowa, stając się jednym z najbardziej wyrazistych i komentowanych wydarzeń w przestrzeni miejskiej.
"Domagamy się tych samych spraw"
O to, o co walczą, jakie wartości za tym stoją i dlaczego te postulaty wciąż są tak istotne w przestrzeni publicznej, rozmawiamy z Pawłem Prenetą, współorganizatorem rzeszowskiego Marszu Równości.
Zbieramy się tutaj siódmy raz. Cały czas mamy podobne postulaty. Domagamy się tych samych spraw, które od lat w Polsce nie są załatwiane. Jest to równość małżeńska, ułatwienie w dostępie do tranzycji, zakaz terapii konwersywnych, walka z mową nienawiści, penalizacją mowy nienawiści. To są postulaty, które podnosimy już naprawdę od wielu, wielu lat. Idziemy po raz kolejny przez Rzeszów. Pokazujemy, że Rzeszów jest różnorodny
- mówi w rozmowie z nami Paweł Preneta.
Jak zauważa nasz rozmówca, Paweł Preneta, mentalność w regionie powoli ewoluuje. Choć on sam, będąc osobą heteroseksualną, nie zmaga się z problemem nietolerancji na co dzień, to doskonale rozumie położenie innych. Osoby zrzeszone w ich kolektywie – geje, lesbijki czy osoby transpłciowe – wciąż mocno odczuwają konserwatywny charakter Podkarpacia oraz niedobór bezpiecznych, otwartych przestrzeni. Jak jednak podkreśla współorganizator, postęp jest zauważalny: Rzeszów gości marsz równości już po raz siódmy, a podobne inicjatywy odbyły się wcześniej także w Sanoku i Krośnie.
Jakby ktoś 10 lat temu zapytał pana, czy w ogóle jest szansa na marsz równości w Rzeszowie, no to uzyskałby pan odpowiedź, że chyba pan sobie żartuje. A o Krośnie czy Sanoku już nigdy nie wspomniał. Więc to się zmienia, lecz to wymaga czasu. I te marsze też temu służą, bo jest taka prawidłowość, że osoba, która zna osobiście jakiegoś geja, lesbijkę, osobę transpciową, ma większą akceptację dla tych osób i dla tych postulatów.
Równość w pracy i nie tylko
Jak zauważa nasz rozmówca, marsz stanowi znacznie szerszy głos w obronie praw człowieka i ma na celu zaznaczenie obecności mniejszości w Rzeszowie. Choć środowiska krytyczne często spłaszczają ten przekaz wyłącznie do kwestii orientacji seksualnej, wydarzenie porusza kluczowe problemy społeczne, takie jak nierówności płacowe czy szeroko pojęta równość płci na rynku pracy.
Paweł Preneta zwraca szczególną uwagę na niewidzialne, lecz realne bariery, z jakimi osoby nieheteronormatywne mierzą się w życiu zawodowym. Często doświadczają one ukrytej dyskryminacji, która utrudnia im znalezienie zatrudnienia. Jeszcze trudniejsza jest sytuacja osób transpłciowych, dla których rozbieżności między wyglądem a danymi w dokumentach stają się ogromną, często nie do przebycia ścianą. Jak podkreśla współorganizator, walka dotyczy codziennego życia oraz usuwania twardych przeszkód, a nie wyłącznie abstrakcyjnych postulatów prawnych.
Komentarze (0)