Punktualnie o godzinie 10:00 dobiegł końca głośny, dwugodzinny strajk ostrzegawczy pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Choć skala protestu w całym kraju była ogromna, to rzeszowskie placówki zdały egzamin z kryzysowego zarządzania. Jak przekazał Wojciech Dyląg, rzecznik prasowy ZUS w Rzeszowie, wszyscy klienci zostali sprawnie obsłużeni, a drzwi do sal obsługi ani na moment nie zamknęły się przed mieszkańcami regionu.
O godzinie 10:00 zakończył się dwugodzinny strajk ostrzegawczy w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Wszyscy klienci, którzy przyszli do placówek ZUS zostali obsłużeni. Nie odnotowano żadnych incydentów, które zagrażałaby bezpieczeństwu zarówno pracowników Zakładu jak i klientów
- informuje Wojciech Dyląg, rzecznik prasowy podkarpackiego oddziału ZUS.
Bunt w liczbach - czy urząd wytrzymał presję?
Jak czytamy w oficjalnym komunikacie zakładu, do dwugodzinnego strajku ostrzegawczego przystąpiło aż 26 249 urzędników, co oznacza, że od biurek odeszło blisko 73 procent osób pracujących na dzisiejszej zmianie. Mimo tak ogromnej skali protestu, władze zus-u zdołały utrzymać pełną ciągłość działania i nie zamknęły ani jednej sali obsługi klienta. Dyrekcja skierowała oficjalne podziękowania do 9 771 pracowników, którzy nie wzięli udziału w buncie i dzięki którym wszyscy odwiedzający dziś placówki obywatele zostali sprawnie obsłużeni.
Strajk ostrzegawczy to przewidziany prawem etap sporu zbiorowego. Spór zgłoszony przez ZUS do Okręgowego Inspektora Pracy dotyczy poprawy warunków pracy poprzez dostosowanie warunków zatrudnienia do liczby nałożonych na ZUS zadań oraz relacji interpersonalnych w obszarze etyki
- czytamy w komunikacie.
Głównym punktem zapalnym trwającego konfliktu pozostają kwestie finansowe. Związki zawodowe żądają podwyżek w kwocie 1200 złotych brutto miesięcznie dla każdego pracownika, co w skali roku wygenerowałoby dla instytucji gigantyczny wydatek przekraczający miliard złotych. Władze zakładu alarmują, że tak wysoka suma drastycznie wykracza poza ich realne możliwości budżetowe. W odpowiedzi pracodawca zaoferował podwyżkę na poziomie zaledwie 220 złotych brutto, jednak ta propozycja została natychmiastowo odrzucona przez stronę społeczną. Mimo głębokiego pata, zarząd deklaruje, że nie zamyka drzwi i wciąż pozostaje w pełni otwarty na dalszy dialog społeczny.
Komentarze (0)