Seria podpaleń, groźby wobec świadka i znieważenie policjantów. 30-letni mieszkaniec Nowej Dęby najbliższe miesiące spędzi w areszcie po tym, jak w ciągu dwóch dni zdemolował osiedlowe śmietniki i zaatakował słownie interweniujące służby.
Do podpaleń doszło 17 i 18 sierpnia na terenie Nowej Dęby. Jak ustalili policjanci, sprawca w krótkich odstępach czasu podpalił 10 pojemników oraz wiatę śmietnikową
- informuje KMP Tarnobrzeg.
Do wyjaśnienia tej sprawy błyskawicznie przystąpili funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Nowej Dębie. Przeprowadzone oględziny, zabezpieczone nagrania z monitoringu oraz szczegółowe przesłuchania świadków pozwoliły śledczym połączyć wszystkie kropki. Efektem tej skrupulatnej pracy dowodowej było szybkie wytypowanie i namierzenie mężczyzny podejrzanego o serię niszczycielskich podpaleń.
Zatrzymanie 30-latka
W ręce mundurowych szybko wpadł trzydziestoletni mieszkaniec Nowej Dęby. Zebrane przez śledczych dowody dały podstawy do postawienia mu zarzutów umyślnego niszczenia mienia, a jego chuligańskie wybryki zostały odpowiednio zakwalifikowane. Sytuację zatrzymanego dodatkowo pogarsza fakt, że popełnił te przestępstwa w warunkach recydywy.
Mężczyzna usłyszał również zarzut kierowania gróźb wobec świadka. Jak również znieważenia jego oraz innego mężczyzny, używając wobec obu słów powszechnie uznawanych za obelżywe. Zachowań tych dopuścił się publicznie i bez powodu, okazując rażące lekceważenie porządku prawnego. Mężczyzna usłyszał również zarzut znieważenia policjantów podczas i w związku z wykonywaniem przez nich obowiązków służbowych
- wyjasnia tarnobrzeska policja.
Na wniosek śledczych poparty mocnymi dowodami, prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu pismo z żądaniem aresztowania podejrzanego. Sąd w pełni podzielił te argumenty i zdecydował o umieszczeniu mieszkańca Nowej Dęby za kratami. Teraz mężczyzna ze swoich czynów będzie tłumaczył się przed wymiarem sprawiedliwości, a za popełnione przestępstwa może spędzić w więzieniu nawet pięć lat.
Komentarze (0)