Ogień szybko zbliżał się do zabudowań, a sytuacja z minuty na minutę stawała się coraz bardziej niebezpieczna. Turyści nie mieli czasu na spokojne pakowanie najpotrzebniejszych rzeczy. Decyzję o ucieczce musieli podjąć niemal natychmiast.
Radni relacjonują
Jak relacjonował Witold Walawender w rozmowie z reporterką RMF FM, jego rodzina mieszkała w piątej alejce, natomiast część bliskich przebywała znacznie bliżej pożaru. To właśnie od nich otrzymali telefon z ostrzeżeniem.
My mieszkaliśmy tak jakby w piątej alejce, a część rodziny mieszkała w pierwszej alejce i tamta część rodziny, która mieszkała bliżej tego pożaru, do nas zadzwoniła i przekazała: "Nie pakujcie nic, po prostu uciekajcie". I taką podjęliśmy decyzję. W ciągu jednej sekundy zaczęliśmy uciekać, pozostawiając wszystkie rzeczy w tych apartamentach. I tak naprawdę dotąd nie wiemy, czy one pozostały w całości, czy nie, bo nie mamy nawet żadnej informacji od właścicieli
- relacjonował Witold Walawender w rozmowie z RMF FM.
Rodziny opuściły apartamenty praktycznie z tym, co miały na sobie. W pośpiechu pozostawiono bagaże, dokumenty i inne rzeczy osobiste. Najważniejsze było jak najszybsze oddalenie się od zagrożenia.
Ostatecznie ewakuowani turyści znaleźli schronienie w centrum pomocy zorganizowanym w Splicie. Wciąż nie mieli jednak pewności, jaki los spotkał pozostawione przez nich apartamenty.
Żywioł nie miał litości
Pożar objął okolice Omiša, a jego front zbliżał się do miejscowości położonych wzdłuż wybrzeża. Do walki z żywiołem skierowano znaczne siły. W nocnej akcji uczestniczyło niemal 300 strażaków oraz blisko 100 pojazdów.
Poranek przyniósł poprawę sytuacji. Główny front ognia w rejonie Omiša został powstrzymany, a sytuację w Lokvie Rogoznicy i Mimicach udało się opanować. Nad okolicą nadal jednak unosiły się gęste kłęby dymu.
Pożar wpłynął również na organizację ruchu. Zamknięto fragment Jadranskiej magistrali, a kierowców kierowano na autostradę A1.
Nie ma poszkodowanych Polaków
Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór przekazał, że nie ma informacji o poszkodowanych obywatelach Polski.
Komentarze (0)