To nie była zwykła akcja – to była prawdziwa, jedenastogodzinna przeprawa z żywiołem. Dopiero o 2:51 w nocy strażacy mogli ogłosić koniec działań przy obwodnicy Strzyżowa. Jak przekazał nam st. kpt. Krystian Pająk, oficer prasowy KP PSP w Strzyżowie, kluczowe dla losów całego zakładu były pierwsze minuty po przyjeździe na miejsce.
Akcja gaśnicza trwała łącznie ponad 11 godzin i zakończyła się o 2:51 w nocy. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał
- infomruje nas st. kpt. Krystian Pająk, oficer prasowy KP PSP w Strzyżowie.
Hala uratowana
Ogień, który wybuchł w czwartek po 16:00, błyskawicznie objął składowisko odpadów w otwartym boksie. Sytuacja była krytyczna – płomienie zaczęły już „wgryzać się” w sąsiednią halę przemysłową. Strażacy z pierwszych zastępów rzucili wszystkie siły, by odciąć drogę żywiołowi. Udało się – hala ocalała, choć pożar był już na jej progu.
Ogniem objęte były odpady zgromadzone w otwartym boksie na terenie sortowni. Bezpośrednio zagrożona była również sąsiednia hala, na którą pożar zaczął się już przenosić, jednak dzięki błyskawicznym działaniom pierwszych zastępów udało się ją uratować
- wyjaśnia rzecznik prasowy.
Gigantyczna operacja logistyczna
Skala zdarzenia zmusiła dowódców do uruchomienia kompanii powiatowej. To był logistyczny majstersztyk:
-
łańcuch dostaw wody: wozy strażackie bez przerwy kursowały między pożarem a wisłokiem, dowożąc tysiące litrów wody niezbędnej do stłumienia ognia.
-
armia ludzi i sprzętu: w kulminacyjnym punkcie z żywiołem walczyło aż 118 strażaków, wspieranych przez 26 wozów bojowych i 4 quady.
-
oddech pod kontrolą: ze względu na toksyczny dym, na miejscu pracował mobilny punkt nabijania butli powietrznych, by ratownicy mogli bezpiecznie pracować w maskach.
Finał akcji
Kiedy płomienie przestały się rozprzestrzeniać, zaczęła się najcięższa praca. Każda tona śmieci musiała zostać przerzucona przez ciężką ładowarkę mechaniczną i centymetr po centymetrze przelana wodą. Tylko tak można było mieć pewność, że ogień nie powróci.
Mimo ogromnej skali zagrożenia i dramatycznych warunków, st. kpt. Pająk potwierdza najważniejszą wiadomość: nikt nie ucierpiał. Służby wygrały tę trudną walkę, ratując mienie o ogromnej wartości.
Alert RCB
Mieszkańcy powiatu strzyżowskiego otrzymali na swoje telefony alarmowe wiadomości w systemie Alert RCB. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zdecydowało się na ten krok ze względu na ogromne zadymienie i potencjalne zagrożenie chemiczne wynikające z palących się tworzyw. Służby apelują, aby bezwzględnie stosować się do wytycznych zawartych w komunikacie, co ułatwi pracę ratownikom i zminimalizuje ryzyko podrażnień dróg oddechowych
Komentarze (0)