W niedzielny wieczór, kiedy większość mieszkańców Hermanowej odpoczywała przed nadchodzącym tygodniem, w remizie lokalnej Ochotniczej Straży Pożarnej rozległ się alarm. Tym razem wezwanie nie dotyczyło jednak pożaru czy groźnego wypadku drogowego. Strażacy zostali postawieni w stan gotowości, by ratować życie, które w ciszy i zapomnieniu gasło na jednej z prywatnych posesji. Ta interwencja przypomniała wszystkim, że bycie ratownikiem to służba każdej żywej istocie.
W niedzielny wieczór o godzinie 18:24 zostaliśmy zadysponowani do miejscowego zagrożenia — uwięzionej sarny w ogrodzeniu w Hermanowej. Do działań wyjechaliśmy pełnym składem - 6 ratowników samochodem GBA Volvo 339[R]51
Uwięziona między betonowym i metalowym słupkiem ogrodzenia
Jak relacjonują ratownicy z OSP Hermanowa, po dotarciu pod wskazany adres zastali oni obraz potwierdzający powagę zgłoszenia. Wąska przestrzeń oddzielająca betonowy fundament od metalowego słupka ogrodzenia stała się dla sarny więzieniem, z którego zwierzę – mimo rozpaczliwych prób – nie potrafiło wydostać się bez pomocy z zewnątrz.
Druhowie wyjaśniają, że kluczowym elementem operacji było najpierw odpowiednie unieruchomienie i zabezpieczenie przerażonego stworzenia. Co istotne, strażacy zrezygnowali z użycia ciężkich narzędzi, decydując się na precyzyjne działanie siłą własnych rąk. Dzięki skoordynowanemu wysiłkowi grupy, udało się bezpiecznie unieść sarnę i wysunąć ją z metalowej uwięzi.
Sarna cała i zdrowa wróciła na wolność i oddaliła się z miejsca. Czasami nawet takie działania, chociaż niewymagające ciężkiego sprzętu, są niezwykle ważne – pomagają zwierzętom wrócić do naturalnego środowiska bezpiecznie i bez uszczerbku na zdrowiu
Komentarze (0)