Chcieli tylko szybko usunąć usterkę, a doszło do dramatu. Jak przekazuje prokuratura, rutynowa naprawa przenośnika do zboża w powiecie jarosławskim zakończyła się ciężkim wypadkiem i zarzutami karnymi dla właściciela gospodarstwa, który w ułamku sekundy popełnił fatalny w skutkach błąd.
Mechanizm wciągnął rękę
Jak przekazuje Prokuratura Okręgowa w Przemyślu Prokuratura Rejonowa w Jarosławiu prowadzi śledztwo, w toku którego zarzucono Aleksandrowi G. popełnienie przestępstwa z artykułu 156 paragraf 2 Kodeksu karnego w związku z artykułem 156 paragraf 1 punkt 2 Kodeksu karnego. Sprawa dotyczy zdarzenia z 25 lutego 2026 roku w Pawłosiowie w województwie podkarpackim.
Jak przekazuje prokuratura, podejrzany podczas uruchamiania urządzenia w postaci przenośnika ślimakowego włączył jego napęd, nie zachowując podstawowych zasad ostrożności w trakcie obsługi sprzętu z elementami obracającymi się oraz nie upewniając się, czy pokrzywdzony Roman T. znajduje się w bezpiecznej odległości. Wskutek tego doszło do wciągnięcia lewej ręki poszkodowanego w mechanizm urządzenia.
W wyniku nieszczęśliwego wypadku, jak przekazuje prokuratura, pokrzywdzony doznał rozległych i bardzo poważnych obrażeń ciała. Obejmowały one m.in. uraz zmiażdżeniowy lewej kończyny górnej z pourazową amputacją tętnicy ramiennej i zakrzepicą, uraz łokcia lewego z rozerwaniem mięśni i złamaniem wyrostka dziobiastego, złamania otwarte kości przedramienia i piątej kości śródręcza, a także uraz zmiażdżeniowy prawej kończyny górnej z uszkodzeniem ścięgna. Wymienione obrażenia, jak podkreślają śledczy, spowodowały u Romana T. ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci ciężkiej choroby długotrwałej.
Do zdarzenia objętego przedmiotowym postępowaniem doszło w Pawłosiowie podczas naprawy przenośnika ślimakowego, służącego do transportowania zboża. Prowadzący gospodarstwo Aleksander G. o pomoc w naprawie wskazanego urządzenia poprosił swojego kolegę Romana T.
- informuje prokurator Małgorzata Taciuch - Kurasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
Jak wynika z ustaleń śledczych, do tego dramatycznego zdarzenia doszło w budynku gospodarczym, w którym składowane jest zboże. Po tym, jak wymieniono uszkodzoną śrubę, przenośnik odzyskał sprawność, a jego wał ślimakowy mógł się swobodnie obracać w korpusie. W pewnym momencie Aleksander G. uruchomił urządzenie, nie upewniając się wcześniej, czy prace naprawcze zostały w pełni zakończone oraz czy pokrzywdzony Roman T. zdążył oddalić się na bezpieczną odległość od niebezpiecznych, wirujących elementów. W efekcie doszło do nieszczęśliwego wciągnięcia lewej ręki poszkodowanego w mechanizm maszyny.
Pokrzywdzony prawą ręką próbował oswobodzić wciągniętą rękę. Słysząc krzyki na miejsce przybiegł Henryk G. (brat podejrzanego). Na miejsce zostały zaalarmowane służby. Mężczyźni wykonujący prace związane z naprawą urządzenia byli trzeźwi
- przekazuje rzecznik prasowy.
W ramach prowadzonych czynności śledczy przeprowadzili szczegółowe oględziny miejsca zdarzenia wraz z dokumentacją fotograficzną oraz przesłuchali świadka. Jak informują organy ścigania, kluczowe dla sprawy okazało się uzyskanie specjalistycznych opinii – od biegłego sądowego z zakresu chirurgii oraz eksperta ds. wypadków drogowych i eksploatacji pojazdów.
Przełom w postępowaniu nastąpił pod koniec lipca. Jak relacjonują śledczy, 27 lipca 2026 roku Aleksandrowi G. formalnie ogłoszono zarzut i przesłuchano go w charakterze podejrzanego. Mężczyzna w pełni przyznał się do zarzucanego mu czynu oraz wyraził chęć dobrowolnego poddania się karze w toku przyszłego postępowania sądowego.
Obecnie śledztwo weszło w decydującą fazę, a śledczy finalizują prace nad aktem oskarżenia. Za opisane przestępstwo, kwalifikowane z artykułu 156 paragraf 2 Kodeksu karnego w związku z artykułem 156 paragraf 1 punkt 2 Kodeksu karnego, podejrzanemu grozi kara pozbawienia wolności do lat 3.
Komentarze (0)