Na co dzień przez miasto często po prostu przechodzimy: do pracy, na przystanek, po zakupy. Park mijamy, bo akurat jest po drodze, a nad rzekę odkładamy wyjście na weekend. Jesienią warto znaleźć na taki spacer choćby pół godziny. Zwłaszcza że w Rzeszowie można wybierać między otwartą przestrzenią nad wodą, leśną ścieżką i alejkami wśród starych drzew.
Bulwary i Olszynki. Trasę można wydłużać po drodze
To dobry kierunek, jeśli nie chcemy z góry ustalać, ile kilometrów przejdziemy. Spacer można zacząć na Olszynkach przy ulicy Szopena, przejść w stronę hali Podpromie, a następnie kontynuować wędrówkę przez Park Kultury i Wypoczynku w kierunku zapory. W zależności od czasu i pogody można wcześniej zawrócić albo zaplanować dłuższe wyjście nad zalew.
Zaletą tej trasy jest zmieniająca się perspektywa: raz idziemy blisko drzew, za chwilę otwiera się widok na Wisłok. To miejsce na spacer we dwoje, rodzinne wyjście albo samotną przechadzkę bez szczególnego celu.
Nad rzeką spotykają się jednak różni użytkownicy. O tym, jak trudno bywa pogodzić ruch pieszych, rowerzystów i biegaczy, pisaliśmy w felietonie „Rzeszów korkuje się na bulwarach”. Również podczas jesiennego spaceru warto zwracać uwagę na oznaczenia tras i zostawiać miejsce osobom, które chcą nas minąć.
Lisia Góra. Las w granicach miasta
Jeżeli mamy ochotę na bardziej leśny spacer, warto wybrać okolice ulicy Żeglarskiej i rezerwat Lisia Góra. Stare dęby, nierówny teren, jary i skarpy odróżniają to miejsce od uporządkowanych parkowych alejek. Jesienią można skupić się na szczegółach, które przy szybszym marszu łatwo przeoczyć: kształcie pni, liściach i ptakach przemieszczających się między drzewami.
Dodatkowym powodem do wizyty jest odnowiona w tym roku ścieżka edukacyjna. Ma około 1,3 kilometra; w ramach prac odnowiono tablice przyrodnicze, ustawiono ławki i wykonano zabezpieczenia przy skarpach. Szczegóły opisaliśmy w artykule o odnowieniu ścieżki na Lisiej Górze.
Na tę część spaceru przydadzą się buty z dobrą przyczepnością. Po deszczu leśne podłoże i mokre liście mogą być śliskie. W rezerwacie trzymajmy się wyznaczonych tras; z wózkiem wygodniej zaplanować spacer po utwardzonych alejkach w jego sąsiedztwie.
Park Szafera. Warto zajrzeć na Słocinę
Park imienia Władysława Szafera na Słocinie jest propozycją dla tych, którzy chcą zmienić swoją zwykłą spacerową trasę. To dawne założenie dworsko-parkowe, położone w dolinie potoku Młynówka. O jego charakterze decydują przede wszystkim stare drzewa i układ parku ze stawem.
Można tu przyjść na spokojną przechadzkę, przystanąć nad wodą i przyjrzeć się różnym gatunkom drzew. W miejskim opisie parku wymieniono m.in. dęby, graby, lipy, kasztanowce, a także tulipanowiec amerykański. Dla dzieci szukanie liści o różnych kształtach może stać się ciekawszym zajęciem niż samo pokonywanie kolejnych alejek.
Warto zaplanować tu osobne wyjście, szczególnie jeśli na co dzień wypoczywamy głównie nad Wisłokiem. Park na Słocinie daje okazję do poznania innego fragmentu miasta bez organizowania całodniowej wycieczki.
Ogród Miejski. Na spacer wystarczy pół godziny
Ogród Miejski imienia Solidarności leży między ulicami Dąbrowskiego, Chrzanowskiej i Langiewicza. To najstarszy miejski park w Rzeszowie, zajmujący około czterech hektarów. Jego rozmiar sprzyja krótszym wyjściom — można zajrzeć tutaj między innymi planami na sobotę albo potraktować park jako główny cel popołudniowej przechadzki.
Warto zwrócić uwagę na aleję grabową, stare drzewa i staw. Jest też plac zabaw, dzięki któremu rodzinny spacer nie musi kończyć się po jednym okrążeniu. To dobry wybór, gdy zależy nam na parkowych alejkach blisko centrum i nie mamy ochoty na długi marsz.
Park Papieski. Więcej otwartej przestrzeni
Park Papieski rozciąga się od alei Armii Krajowej w stronę rzeszowskiej katedry. Zajmuje około 17 hektarów i daje możliwość zaplanowania dłuższej przechadzki po alejkach. Warto przejść Aleją Przesłania Papieskiego, a potem skręcić w boczne alejki i wybrać własną drogę powrotną.
To propozycja dla osób, które wolą bardziej otwartą przestrzeń. Rodziny mogą połączyć spacer z pobytem na placu zabaw, a pozostali zaplanować kilka spokojnych okrążeń. W wietrzny dzień warto pamiętać o dodatkowej warstwie ubrania — nad otwartymi fragmentami parku chłód może być bardziej odczuwalny.
Krócej, ale jeszcze za dnia
Przy planowaniu jesiennego wyjścia dobrze zostawić sobie czas na powrót przed zmrokiem, zwłaszcza z Lisiej Góry. Po opadach warto też dostosować trasę do nawierzchni: spacer nad rzeką i przejście leśną ścieżką mogą wymagać zupełnie innych butów.
Nie trzeba odwiedzać wszystkich pięciu miejsc podczas jednego weekendu. Jeśli zwykle wybieramy bulwary, tym razem można pojechać na Słocinę. Jeśli mamy tylko pół godziny — zajrzeć do Ogrodu Miejskiego. Jesienny spacer łatwiej zmieścić w planie dnia, gdy nie odkładamy go do chwili, w której znajdzie się całe wolne popołudnie.
Komentarze (0)