W piątek, 12 czerwca, udaliśmy się bezpośrednio na miejsce porażającego i strasznego odkrycia w Lutoryżu, w gminie Boguchwała pod Rzeszowem. To właśnie tam, na terenie prowadzących prac budowlanych, odkopano kilkadziesiąt ludzkich płodów oraz masę niebezpiecznych odpadów medycznych. Widok miejsca, w którym przez lata dochodziło do tak potwornego procederu, do teraz mrozi krew w żyłach.
Ogromne napięcie na miejscu
Na miejscu wciąż da się wyczuć ogromne napięcie. Lutoryż to naprawdę piękna i malownicza miejscowość, usiana urokliwymi pagórkami i zapierającymi dech w piersiach widokami. Na jednym z tamtejszych osiedli, pełnym nowoczesnych domków jednorodzinnych w stylu skandynawskim, wszystko wydawało się idealne - jak w najpiękniejszej bajce. Piękne, nowoczesne domy, zadbane, zielone ogródki i panujący dookoła spokój. Nic, absolutnie nic nie wskazywało na to, że to właśnie tutaj, w tym sielankowym zakątku pod Rzeszowem, dojdzie do tak wstrząsającego odkrycia. Historia III RP prawdopodobnie jeszcze nigdy nie słyszała o tak drastycznym i makabrycznym znalezisku na prywatnej posesji. Rozmawiający z nami mieszkańcy nie są w stanie ukryć swoich ogromnych emocji. Wszyscy wspólnie i głośno twierdzą, że to, co wydarzyło się za ogrodzeniem tego pięknego domu, jest po prostu potworne, straszne i nie mieści się w głowie. Sielankowy obrazek skandynawskiego osiedla został bezpowrotnie zniszczony przez mroczną tajemnicę z przeszłości.
"Brak mi słów"
Spora część mieszkańców kategorycznie odmawia jakiegokolwiek komentarza. Trudno się temu dziwić, ponieważ wszyscy są potężnie wstrząśnięci tym, co się wydarzyło. Z kolei u tych ludzi, którzy ostatecznie zdecydowali się z nami porozmawiać, wciąż widać ogromne, niemal paraliżujące emocje oraz głęboki szok.
Brak mi słów na to, co się stało. Człowiek mieszka parę domów dalej, w jednej miejscowości, i nie spodziewa się czegoś takiego
- mówi nam jedna z mieszkanek Lutoryża.
Mieszkam tu od lat i zawsze uważałem naszą okolicę za bezpieczną. Kiedy rano zobaczyłem policję i dowiedziałem się, co ukryto w ziemi na tej działce, po prostu nogi się podetną ugięły
- wyjaśnia mieszkaniec.
Wśród mieszkańców Lutoryża najczęściej przewijają się dwa słowa: strach i absolutne niedowierzanie. Ludzie wciąż nie mogą pojąć, jak tak mroczny proceder mógł przez nikogo niezauważony toczyć się w ich najbliższym sąsiedztwie. Zamiast dotychczasowego poczucia bezpieczeństwa, na osiedlu zagościł głęboki niepokój, a wstrząśnięci sąsiedzi z niedowierzaniem patrzą na ogrodzoną taśmami posesję, zadając sobie jedno pytanie: jak to w ogóle było możliwe?
Komentarze (0)