To nie jest zwykły chwast, to prawdziwy toksyczny mutant. Barszcz Sosnowskiego od lat systematycznie podbija kolejne miejskie rejony i regularnie pojawia się w kilku stałych miejscach na mapie Rzeszowa. Rzeszowski SANEPID bije na alarm i przypomina o żelaznych zasadach bezpieczeństwa, ponieważ spotkanie z tą rośliną oko w oko może skończyć się tragicznie.
TO NIE JEST ZWYKŁY CHWAST. Uważaj na Barszcz Sosnowskiego. Sezon w pełni, a nasze województwo to jeden z głównych bastionów tej niezwykle niebezpiecznej rośliny. Największe skupiska znajdziesz w Bieszczadach, okolicach Krosna, Rzeszowa oraz w dorzeczach rzek
Bolesne oparzenia
Jak go rozpoznać?
Jak rozpoznać tego potwora? Przede wszystkim Barszcz Sosnowskiego rzuca się w oczy z daleka ze względu na swój monstrualny rozmiar. To nie jest zwykły chwast, który można deptać, bo roślina potrafi wystrzelić w górę nawet na 3 do 5 metrów, przez co całkowicie dominuje nad człowiekiem. Jej znak rozpoznawczy to potężna, gruba łodyga, która od dołu pokryta jest charakterystycznymi, fioletowymi plamami i purpurowymi naciekami. Z tej łodygi wyrastają gigantyczne, głęboko powcinane liście o szerokości dochodzącej do kilkunastu centymetrów, a czasem nawet metra. Całość wieńczą monstrualne, białe lub lekko różowawe baldachy. Wyglądają one jak gigantyczny, zmutowany koper, którego średnica potrafi osiągnąć imponujące kilkadziesiąt centymetrów. Jeśli widzisz coś takiego na swojej drodze, omijaj to szerokim łukiem.
Pod żadnym pozorem nie dotykaj tej rośliny
Rzeszowski sanepid przypomina o żelaznych zasadach, których bezwzględnie trzeba przestrzegać, aby nie wylądować na pogotowiu. Przede wszystkim trzymaj się od tej rośliny z daleka - kategorycznie zabrania się jej dotykania, zrywania czy samodzielnego koszenia. To ostatnie to zresztą najprostsza droga do tragedii, ponieważ zwykła kosiarka działa jak blender, który rozpyla toksyczny sok w powietrzu prosto na ciebie. Podczas spacerów musisz mieć oczy dookoła głowy i pilnować zarówno dzieci, jak i czworonogów, które mogą nieświadomie wbiegnąć w zielone zarośla. Jeśli natkniesz się na tego toksycznego giganta w mieście, nie zgrywaj bohatera. Zrób zdjęcie z bezpiecznej odległości, dokładnie zapisz lokalizację i natychmiast zgłoś sprawę do urzędu gminy lub bezpośrednio do zarządcy terenu, którzy zajmą się profesjonalną utylizacją. Co jednak zrobić, gdy dojdzie do najgorszego i sok barszczu wyląduje na twoim ciele? Czas działa na twoją niekorzyść. Natychmiast zmyj skórę gigantyczną ilością zimnej wody z mydłem, aby pozbyć się toksyny. Następnie przez minimum 48 godzin bezwzględnie chroń to miejsce przed słońcem, ponieważ promienie uv działają jak zapalnik dla oparzeń. Jeżeli mimo to na ciele pojawią się bolesne pęcherze lub poczujesz silny ból, nie czekaj na rozwój wypadków i pędź prosto do lekarza.
Barszcz Sosnowskiego w Rzeszowie
Warto też wiedzieć, gdzie na mapie Rzeszowa trzeba zachować szczególną ostrożność, bo ta roślina ma już w mieście swoje stałe adresy. W ubiegłych latach jej obecność została oficjalnie potwierdzona między innymi w rejonie strefy ekonomicznej Dworzysko, w okolicy ulicy Innowacyjnej. To jednak nie wszystko. Mieszkańcy alarmowali również o skupiskach Barszczu Sosnowskiego w dzikich rejonach wokół cmentarza Wilkowyja, gdzie roślina bez przeszkód rozrosła się na okolicznych polach.
Komentarze (0)