reklama

Tai Woffinden wydał oświadczenie

Opublikowano:
Autor:

Tai Woffinden wydał oświadczenie - Zdjęcie główne
Autor: TŻ Ostrovia/facebook | Opis: Tai Woffinden skomentował sytuację z niedzielnego meczu.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportNie cichną komentarze po niedzielnym meczu żużlowym Stali Rzeszów z ekipą z Ostrowa. Wszystko za sprawą pomeczowego starcia na linii kibice – Tai Woffinden, o którym wciąż jest bardzo głośno.
reklama

Trzykrotny mistrz świata spotkał się z gwizdami i wulgaryzmami ze strony trybun, na co odpowiedział nietypowymi gestami. W poniedziałek rzeszowska Stal oficjalnie przeprosiła zawodnika, co jednak wywołało mieszane reakcje wśród jej własnych fanów. We wtorek Tai Woffinden dotrzymał słowa i zamieścił w sieci szczegółowe oświadczenie. Przybliżył w nim kulisy wypadku w Krośnie, opisał swoje późniejsze relacje z rzeszowską Stalą oraz streścił rozmowy dotyczące kontraktu na sezon 2026.

reklama

- Chcę też bardzo jasno powiedzieć jedną rzecz: Nadal mam dobre relacje z samym klubem i ten wpis nie jest skierowany przeciwko całemu Rzeszowowi. W klubie było wiele niesamowitych osób, które wspierały mnie przez cały ten okres - czytamy we wpisie zawodnika

Pełna treść oświadczenia Taia Woffindena:

 
-  Chciałbym wyjaśnić kilka spraw. Po tym, jak zostałem przyjęty w Rzeszowie w ten weekend, oraz przez fałszywą narrację powtarzaną przez ostatni rok, czuję, że w końcu nadszedł czas, aby kibice poznali prawdę z mojej strony. Przede wszystkim chcę podziękować każdej osobie, która okazywała mi wsparcie i miłość w tym okresie, ponieważ był to jeden z najtrudniejszych momentów w moim życiu. Prawie oddałem życie za barwy klubowe i jestem wdzięczny, że nie skończyło się to inaczej. Jak większość z Was wie, po moim wypadku w Krośnie zostałem wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną. To był niezwykle trudny czas nie tylko dla mnie, ale także dla mojej rodziny i Rodgera, który był przy mnie przez cały ten proces. Rozmawiałem z nimi, aby upewnić się, że wszystko, co tutaj napiszę, jest zgodne z prawdą. W czasie, gdy byłem w śpiączce, publikowano artykuły informujące, że sprzedawane będą koszulki oraz że 5% wpływów z biletów z pierwszego meczu ligowego 12 kwietnia 2025 roku zostanie przeznaczone na moją rehabilitację. Jednak nigdy do tego nie doszło. Tak — koszulki i bilety były sprzedawane, ale nigdy nie otrzymałem żadnych z tych środków i nie zostały one przeznaczone na moją rehabilitację. Moja rehabilitacja była opłacana przez pana Andrzeja i Krystynę Rusko, kiedy pracowałem z Eliaszem we Wrocławiu. W tym samym czasie koszty hoteli były prywatnie pokrywane przez Katarzynę Marszałek z jej własnych pieniędzy. Więc proszę, zrozumcie jedno jasno — nie zabrałem Waszych pieniędzy. Padła również deklaracja, że wynagrodzenie mojego mechanika będzie pokrywane od dnia mojego wypadku aż do końca sezonu, ponieważ miał dalej pracować dla klubu. To również nigdy nie zostało zrealizowane. Podczas pierwszego domowego meczu po moim wypadku Paweł powiedział mojej żonie i mojej mamie, że sprzedaż koszulek miała pomóc pokryć koszty naszego pobytu w Rzeszowie, kiedy byłem w śpiączce. Naturalnie były wdzięczne za ten gest. Jednak później okazało się, że to, co publicznie przedstawiano kibicom, nie miało wiele wspólnego z rzeczywistością za kulisami. Czuję potrzebę, żeby o tym powiedzieć, ponieważ nigdy w swojej karierze publicznie nie mówiłem o pieniądzach. Nigdy nie były moją motywacją. Ścigam się, ponieważ naprawdę kocham ten sport. Od samego początku Paweł był moją główną osobą kontaktową. Bardzo szybko pojawiło się ogromne skupienie na mediach i publicznych aktualizacjach dotyczących mojego stanu, mimo że na tamtym etapie nadal było bardzo mało jasnych odpowiedzi medycznych. Niedługo po wybudzeniu nadal przebywałem na OIOM-ie, mocno nafaszerowany tramadolem, oksykodonem i wszystkim innym, co wtedy mi podawano, kiedy Paweł przyszedł mnie odwiedzić. Naprawdę cieszyłem się, że go widzę. Kompletnie nie kontaktując, leżąc w łóżku w pampersie, zażartowałem i powiedziałem coś w stylu: „Przygotuję się na play-offy.” To był oczywisty żart — byłem wybudzony dopiero od kilku dni i praktycznie otarłem się o śmierć. Ten komentarz nigdy nie powinien zostać przedstawiony publicznie w taki sposób, ponieważ stworzył fałszywą nadzieję, że szybko wrócę. Później w telewizji również powiedziano, że wrócę „w przyszłym tygodniu”, co ponownie stworzyło nierealne oczekiwania. Rzeczywistość była taka, że wyjście ze śpiączki było bardzo dalekie od łatwego procesu. Leki i trauma sprawiły, że byłem kompletnie rozbity psychicznie i fizycznie. Mimo to publiczne komentarze nadal tworzyły wrażenie, że jestem blisko powrotu do ścigania. W pewnym momencie zostałem nawet wpisany do składu drużyny, mimo że wyraźnie powiedziałem, że nie będę jechał. To ponownie stworzyło fałszywą nadzieję dla kibiców i sponsorów, a ostatecznie sprawiło, że wyglądałem źle, gdy się nie pojawiłem. Nie żywię złych uczuć wobec Pawła osobiście. Pod koniec sezonu usiedliśmy razem, zjedliśmy kolację, szczerze porozmawialiśmy i wyjaśniliśmy sobie pewne rzeczy. Naprawdę wierzę, że część z tego wynikała z emocji oraz nadziei dla kibiców i sponsorów. Ale z czasem wszystkie te małe komentarze urosły do czegoś znacznie większego. Mniej więcej w tym samym czasie przypadała druga rata mojego kontraktu. Faye została poproszona o wysłanie faktury, co zrobiła. Powiedziano jej również, że moja opłata za podpis zostanie w pełni uhonorowana ze względu na powagę mojego wypadku, zgodnie z prawnie obowiązującym kontraktem. Później jednak publiczna narracja zaczęła się zmieniać. Najpierw publicznie mówiono, że wszystko zostało opłacone w całości. Potem nagle było to już „zapłaciliśmy tylko dwie z sześciu rat”. Historia wydawała się zmieniać w zależności od wywiadu. Kiedy opuściłem szpital i wróciłem do Wrocławia na rehabilitację, wynająłem Airbnb blisko miejsca, gdzie musiałem się rehabilitować. Później zostałem zaproszony na domowy mecz w Rzeszowie, co zrobiłem, i naprawdę miło było ponownie zobaczyć wszystkich. Spędzałem czas z dziećmi pod stadionem, robiłem zdjęcia i spotykałem się z kibicami na trybunach. To nadal był bardzo wczesny etap mojego powrotu do zdrowia. Pamiętam, że powiedziałem bezpośrednio do prezesa: „Zapytaj ich, czy chcą, żebym został na przyszły rok.” Odpowiedział po prostu: „Nie, nie teraz.” Szczerze mówiąc, wydało mi się to dziwne, ale nie analizowałem tego za bardzo, ponieważ nadal próbowałem poukładać sobie wszystko po tym, co się wydarzyło. Na tamtym etapie zostały wypłacone dwie raty za podpis — chyba w marcu i kwietniu — ale później nie było żadnych dalszych płatności aż do listopada. Więc publiczna narracja, że wziąłem pieniądze i zniknąłem, była po prostu nieprawdą. Później, kiedy byłem na wakacjach w Rzymie z Faye i dziećmi, wielokrotnie kontaktowałem się w sprawie rozmowy o sezonie 2026. Powiedziałem, że możemy spotkać się w Polsce, zrobić rozmowę na Zoomie albo porozmawiać wtedy, kiedy będzie im wygodnie. Bardzo jasno dałem do zrozumienia, że jestem dostępny każdego dnia i chętnie znajdę czas. Nie było żadnych rozmów o pieniądzach, opłacie za podpis, punktach, pensji czy kontraktach. Nigdy nie otrzymałem odpowiedzi. Wtedy zaczęły publicznie pojawiać się plotki o kontrakcie warszawskim i innych klubach. Rzeczywistość była prosta: kiedy stało się jasne, że nikt nie chce rozmawiać ze mną o przyszłości, zacząłem rozmawiać z innymi klubami. Potem pojawił się artykuł twierdzący, że „zażądałem więcej pieniędzy”. Szczerze mówiąc, kompletnie mnie to zszokowało, ponieważ nigdy nawet nie rozmawialiśmy o sezonie 2026. Nie rozmawialiśmy o kontraktach, budowie drużyny czy zawodnikach — o niczym. I szczerze… jak ktoś w mojej sytuacji — ktoś, kto prawie zginął i stracił połowę sezonu 2024 oraz połowę sezonu 2025 przez kontuzję — miałby nagle żądać podwyżki? To absurd. Nigdy niczego nie żądałem w swoim życiu ani karierze. Po prostu nie jestem takim człowiekiem. Od tamtego momentu zacząłem rozmawiać o swojej przyszłości gdzie indziej — bezpośrednio z Garcarkiem i Płomykiem w sprawie Ostrowa. Jedyny inny raz, kiedy prezes chciał mojej obecności na spotkaniu, był w Poznaniu w moje urodziny. Możecie pomyśleć, że tort urodzinowy był miłym gestem — i był — ale szczerze mówiąc, bardziej przypominało to medialny pokaz. Pod koniec cały sezon zaczął właśnie taki się wydawać. „Szybko, bierzcie kamery telewizyjne, złóżcie mu życzenia, wyciągnijcie tort, kiedy kamery nagrywają.” Cała ta sytuacja wydawała mi się bardzo sztuczna. W tamtym momencie moja umowa z Ostrowem była już dopięta. Po ogłoszeniu później publicznie powiedziano: „To prawda, ale zostało to powiedziane w innym kontekście. Powiedzieliśmy mu, że jeśli nigdzie nie dostanie kontraktu…” Kolejne nieprawdziwe stwierdzenie. Tak naprawdę ostatni kontakt, jaki miałem z nim — przez e-mail, WhatsApp lub SMS — był 23 marca 2025 roku. Więc wszystkie te rzekome rozmowy po prostu nigdy się nie wydarzyły. Chcę też bardzo jasno powiedzieć jedną rzecz: Nadal mam dobre relacje z samym klubem i ten wpis nie jest skierowany przeciwko całemu Rzeszowowi. W klubie było wiele niesamowitych osób, które wspierały mnie przez cały ten okres. Nie będę też publicznie mówił o powodach, dla których pewne osoby nie są już związane z klubem, ponieważ to nie moje miejsce. Po prostu chciałem w końcu powiedzieć prawdę ze swojej strony. Prawda jest taka, że ta sytuacja nigdy nie dotyczyła pieniędzy. Chodziło o reprezentowanie klubu, doznanie kontuzji zmieniającej życie, otarcie się o śmierć i próbę powrotu w najlepszy możliwy sposób. W pewnym momencie naprawdę nie wiedziałem nawet, czy kiedykolwiek jeszcze wsiądę na motocykl. Było wiele momentów w zeszłym roku, kiedy chciałem publicznie się odezwać, ale psychicznie po prostu nie byłem gotowy. Cały mój fokus był na rehabilitacji i robieniu wszystkiego, co możliwe, żeby wrócić do zdrowia i znów się ścigać. Pamiętam, jak siedziałem pewnego dnia na krawędzi łóżka, czytając komentarze i płacząc, myśląc: „Dlaczego ludzie wierzą w takie rzeczy o mnie? Nic z tego nie jest prawdą.” Tak czy inaczej, to pewnie nie zmieni opinii wszystkich o mnie, ale cieszę się, że prawda w końcu ujrzała światło dzienne. Odbierzcie to, jak chcecie. Nie będę już dalej publicznie komentował tej sytuacji. Dziękuję.   
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo