Starcie rozpoczęło się od prawdziwej siatkarskiej wojny na wyniszczenie. Obie ekipy od pierwszej piłki postawiły na atomowe uderzenia, a gra toczyła się w rytmie „cios za cios”. Choć rzeszowianie od początku dyktowali warunki, ambitni lwowianie nie pozwalali im odskoczyć na więcej niż dwa oczka. Mur nie do przejścia wyrósł jednak przed Vasylem Tupchiim – gdy został on po raz kolejny zatrzymany blokiem, Resovia złapała wiatr w żagle, odskakując na 17:14. Kropkę nad „i” w tej partii postawił Mateusz Poręba, który popisał się potężnym asem serwisowym (22:18), a formalności atakiem dopełnił Danny Demyanenko.
Drugi set to już koncert jednej drużyny. Choć goście zaczęli z animuszem (1:3), ich radość trwała krótko. Resoviacy włączyli „tryb niszczycielski” i dzięki serii kapitalnych bloków oraz bezlitosnym kontratakom Szalpuka, Louatiego i Butryna, błyskawicznie wypracowali pięciopunktową przewagę (14:9). Barkom był bezradny wobec zagrywek Demyanenki i Poręby, a Lorenzo Pope raz po raz nadziewał się na rzeszowskie ręce nad siatką. Ta partia była pokazem siły – skończyła się pogromem do 15 po pewnym ataku Louatiego.
Trzecia odsłona przyniosła chwilowy powrót do wyrównanej walki, ale tylko do stanu 13:13. Wtedy w polu serwisowym pojawił się Karol Butryn i swoimi bombami z wyskoku całkowicie rozbił defensywę gości, wyprowadzając zespół na bezpieczne 19:14. W końcówce kibice przecierali oczy ze zdumienia, gdy Nicolas Louati posłał dwa asy z rzędu, ośmieszając linię przyjęcia przyjezdnych. Mecz efektownie „zamknął” Demyanenko, a trybuny utonęły w oklaskach. To był pokaz nowoczesnej, agresywnej siatkówki w wykonaniu rzeszowskiej ekipy!
Asseco Resovia – Barkom Każany Lwów 3:0 (25:21, 25:16, 25:15)
Asseco Resovia: Janusz 2, Butryn 11, Louati 12, Demynenko, Poręba 5, Szalpuk 11, Zatorski (libero) oraz Shoji, Bucki 1, Nowak, Cebulj 2. Trener Massimo Botti.
Barkom Każany Lwów: Kampa 1, Pope 12, Shchurov 6, Tupchii 7, Rohozyn 3, Shevchenko 4, Pampushko (libero) oraz Vietskyy 1, Nakano, Woźny, Kuts 1. Trener Ugis Krastins.
Sędziowali: Mariusz Gadzina i Grzegorz Janusz.
MVP: Marcin Janusz.
Widzów: 2000.
Komentarze (0)